Niedziela na serio

Wrócić do domu

10 września 2022 0 komentarzy

Pierwszy

Podczas niedzielnej Mszy Świętej słyszymy słowa o pierwszym dniu tygodnia, który obchodzimy uroczyście. Trochę nam się to kłóci z popularnym weekendem, który upatrujemy między piątkiem, a właśnie niedzielą. Czasem nawet, w różnych dyskusjach, wytyka się katolikom, że zamienili sobie sobotę na niedzielę i w ten sposób nie przestrzegają trzeciego Bożego przykazania:

Pamiętaj abyś dzień święty święcił

który przecież w Starym Testamencie brzmi:

Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty.

Wj 20, 8-11

Przymierze

Nie ma w świętowaniu niedzieli nieposłuszeństwa Panu Bogu. Warto wejść w teologię świętego dnia. Po pierwsze nazywamy niedzielę pierwszym dniem tygodnia, bo następuje właśnie po dniu szabatu, czyli po siódmym dniu tygodnia. Dzień po szabacie, wczesnym rankiem, w pierwszy dzień tygodnia kobiety poszły, skoro świt do grobu mając przygotowane wonności (zob. Łk 24, 1 oraz J 20, 1). Sprawa numeracji dni jest przecież bardzo prosta.

Dlaczego jednak święty dzień to pierwszy, a nie siódmy jak w Księdze Wyjścia? Zmiana nastąpiła wraz z przyjściem Jezusa na świat i zawarciem Nowego Przymierza między Bogiem, a ludźmi. Mówi o tym Nowym Przymierzu sam Chrystus:

«To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!» Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: «Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana.

Łk 22, 19-20

Cóż ma jednak wspólnego przymierze z szabatem i świętym dniem? Szabat był świętowaniem przymierza, był jego znakiem, był pokazaniem o co chodziło Panu Bogu w stworzeniu świata, a w nim człowieka. Celem była wspólnota, jedność – brzmi znajomo? Jak coś o Trójcy Świętej? Bo tak jest! Bóg stworzył świat dla człowieka, a człowieka, żeby żył w pełni swych ludzkich możliwości – w przyjaźni, bliskości, przymierzu właśnie z Bogiem. Szabat miał to Izraelitom unaoczniać. Kard. Jospeh Ratzinger w ważnej książce Duch liturgii pisał:

Szabat jest wizją wolności: niewolnik i pan są tego dnia równi; „święcenie” szabatu oznacza właśnie sytuację, w której wszelkie relacje poddaństwa zostają zawieszone, a wszelki ciężar pracy na chwilę niknie.

Jospeh Ratzinger

Wolność

Człowiek po grzechu pierworodnym utracił pierwotną jedność z Bogiem. Oddalił się od Niego. Wolność, którą dał Bóg została użyta przez człowieka przeciwko Stwórcy. Miłość Boga, jedność z Nim człowiek zaczął postrzegać jako ograniczenie, bycie zależnym i odrzucił ją. Na miejsce tej jedności, przymierza wkroczyło bycie tylko dla siebie, bycie sobie bogiem – jak nazwie to późniejszy Papież w cytowanej już książce. Wolność została zraniona. Jedność rozpadła się, ale pozostała za nią tęsknota na dnie serca człowieka. Do tej tęsknoty odwołuje się żydowski szabat – ma on przypominać ludziom, że jedność jest możliwa, ale tej jedności nie przywraca. Zbliża do niej, odkrywa ją w człowieku, ale jej nie daje. By ją przywrócić człowiekowi, należy go na powrót uczynić wolnym. Mówi o tym Jezus w rozmowie z Izraelitami:

Jezus powiedział do Żydów, którzy Mu uwierzyli: «Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli». Odpowiedzieli Mu: «Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: „Wolni będziecie?”» Odpowiedział im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni.

J 8, 31-36

Grzech stał się przyczyną utraty wolności. Człowiek stał się niewolnikiem grzechu, więc trzeba go wyzwolić, wykupić i to zrobił Jezus przez swoją śmierć i zmartwychwstanie. Skoro więc szabat był świętowaniem przymierza, wolności danej przez Boga człowiekowi w sposób przypominający człowiekowi o jego podstawowym powołaniu – do jedności z Bogiem, to tym bardziej spełnianiem przykazania o dniu świętym będzie świętowanie niedzieli – dnia zmartwychwstania, które nie tyle przypomina o jedności z Bogiem, ale ją przywraca, daje. Wraz ze zmartwychwstaniem Jezusa staje się możliwe to, co słyszymy dziś w Ewangelii:

Zabiorę się i pójdę do mego ojca i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników

Łk 15, 18-19

Podobnie może być i w małżeństwie: początek obiecujący, wizja pięknego życia, w harmonii, jedności, przymierzu dwóch osób tak na poziomie cielesnym, jak i duchowym. Może przyjść z czasem pokusa, by tę małżeńską jedność postrzegać jako złowrogie sobie ograniczenie, jako zabraną sobie wolność. Zaczyna się więc wkradać grzech czynienia z siebie boga, myślenia tylko o sobie i własnej wygodzie, przyjemności etc. Druga osoba zaczyna wtedy mi przeszkadzać. To nie muszą być jakieś wielkie sprawy, to mogą być codzienne drobnostki, które rozbijają Waszą jedność. Potrzebujemy wtedy, im szybciej tym lepiej, zatrzymać się i wrócić do domu.

Wsłuchajmy się w końcu w dzisiejszy tekst Ewangelii, który jest dziś dość długi. To cały 15 rozdział Ewangelii wg św. Łukasza. Podczas Mszy Świętej, w zależności od wyboru księdza będziecie mogli usłyszeć wersję dłuższą lub krótszą. Tutaj przeczytam dłuższą wersję zawierającą trzy przypowieści:

W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi».

Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:

«Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”.

Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”.

Tak samo, powiadam wam, radość nastaje wśród aniołów Bożych z powodu jednego grzesznika, który się nawraca».

Powiedział też: «Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie.

A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.

Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca.

A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”.

Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić.

Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”.

Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”.

Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”».

Łk 15, 1-32

Wrócić do domu

Kluczowe dla mnie w dzisiejszym słuchaniu tego słowa staje się przywołane już zdanie, umieszczone na naszej grafice. Syn zniszczył jedność we własnym domu. To, co uważał, że go krępuje, więzi porzucił, by zyskać wolność. Okazało się, że to była tylko ułuda wolności, jakaś mamiąca go wizja, która go zniewoliła. Dobitnie pokazuje to jego uporczywe poszukiwanie pożywienia. Można to odczytać teologicznie – zniewolony człowiek będzie rozpaczliwie poszukiwał czegokolwiek, co go nasyci lub choć na chwilę pozwoli mu zapomnieć, zredukować głód. Będzie robił to tak długo, aż podejmie decyzję by wrócić do domu. I znów chodzi tu o coś zdecydowanie większego niż geograficzny powrót do opuszczonego miejsca.

Pokazuje to starszy z dwóch braci, a także dwie wcześniejsze krótsze przypowieści Jezusa o zaginionej owcy i drachmie. Można się zagubić z dala od domu, a można w nim. W każdym razie tak młodszy jak i starszy syn potrzebują tego samego – wrócić do domu. Jak owca została przyniesiona przez pasterza, a pieniążek został w domu odnaleziony tak młodszy syn ma wrócić, a starszy się ogarnąć. Każdy z nich na swój sposób odszedł od swego domu, czyli od miejsca, gdzie jest sobą.

Pierwsze więc czego potrzebują tak starszy jak i młodszy syn to odnaleźć samego siebie, prawdę o sobie, przypomnieć sobie o swej tożsamości. Co robi młodszy w tym kontekście? Mówi:

Zabiorę się i pójdę do mego ojca

Łk 15, 18 a

Ze starszym jest inaczej, to ojciec przypomina mu kim jest, bo tyle lat służby, dodajmy niewolniczej w jego mniemaniu, zatarły w nim świadomość własnej tożsamości. Starszy słyszy:

Moje dziecko

Łk 15, 31

W małżeńskiej relacji powrót do domu rozpocznie się od przypomnienia sobie (i nie mówię tu o pamięci intelektualnej, bo każde z Was wie kim jest), że jestem mężem/żoną. Przypomnienia sobie tego na poziomie serca, a więc przyjrzenia się temu kim jestem i co się z tym wiąże. Powrót do Bożego zamiaru wobec małżeństwa, a jest nim wspólnota kochających się osób, dbających o siebie, ufających sobie, mogących na sobie polegać. Wzorem jest tu wspólnota Osób Boskich w Trójcy Świętej, wzorem jest tu miłość Jezusa do Kościoła. Na medytacji nad tym polega powrót do domu w małżeństwie.

Przyjąć dar

Jednak na tym się to nie kończy. Widzimy, że starszy syn słyszy, że jest dzieckiem. Tożsamość została mu przypomniana. Zabrakło, widać, refleksji nad nią. Gdy ona następuje, to człowiek spotyka kolejne wyzwanie: może zacząć odczuwać niegodność. Mówi o tym młodszy:

Już nie jestem godzien nazywać się twoim synem, uczyń mnie choćby jednym z najemników

Łk 15, 19

Przyjęcie prawdy o własnym odejściu, grzechu potrzebuje spotkania się w nas z prawdą o kolejny raz otrzymanym darze:

Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić.

Łk 15, 22-24

I to znów jest powód do świętowania niedzieli. Zmartwychwstanie daje nam w darze utracony owoc z drzewa życia, człowiek znów może w nieśmiertelności cieszyć się jednością z Bogiem.

Życzę Wam, żebyście w Waszych małżeństwach nigdy nie zaprzestawali powrotów i wzajemnego obdarowywania się i przyjmowania darów, zwłaszcza daru przebaczenia.

Pięknej niedzieli!

ks. Maciej Dalibor,
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.