Niedziela na serio

Podtrzymywanie światła

12 marca 2022 0 komentarzy

Światło na drodze

Bardzo lubię zdanie kończące pierwszy punkt papieskiej encykliki o wierze. Przypomina mi ono, że wiara jest moim kluczowym punktem odniesienia, światłem, które pośród różnych mroków mojej codzienności prowokowanych przeze mnie samego, przez innych pomaga mi się nie zgubić. Mówiłem o tym tydzień temu. Każdy z nas ma to światło trzeba tylko umyć szybę, uruchomić wycieraczki, bo inaczej mimo włączonych świateł wjedziemy do rowu. Papież pisał:

Kto wierzy widzi; widzi dzięki światłu oświecającemu cały przebieg drogi, ponieważ przychodzi ono do nas od zmartwychwstałego Chrystusa, niezachodzącej nigdy gwiazdy porannej

Franciszek, Lumen fidei 1

Bogu dzięki

W Ruchu Światło – Życie zapalając świecę na początku spotkania mówiliśmy zawsze: „światło Chrystusa”, na co cała wspólnota odpowiadała: „Bogu niech będą dzięki”. Warto zobaczyć to z wdzięcznością: dostałem światło – wiarę. My znamy doskonale ten króciutki dialog oazowy nawet jeśli nie należeliśmy do Ruchu. Znamy go z Wigilii Paschalnej. Za kilka tygodni znów będziemy mieli możliwość stanąć w ciemnym kościele i uczestniczyć w wyjątkowym obrzędzie światła. Wtedy znów padną te słowa. Po raz pierwszy w zupełnej ciemności, pośród ciszy w drzwiach kościoła kapłan zaśpiewa: „Światło Chrystusa”, a wszyscy w kościele odpowiedzą: „Bogu niech będą dzięki”. Oby był to gromki śpiew wierzących. Taki z głębi serc, który poruszy wnętrza wszystkich, będzie wyraźny, mocny…, śpiew ulgi, bo pochodzący z doświadczenia, że zostałem uratowany. Zatem Bogu niech będą dzięki! Mam światło na drodze, Bogu niech będą dzięki! Im bardziej zdawałem sobie sprawę w jak trudnej byłem sytuacji, tym większa jest moja wdzięczność, radość. Tutaj rzecz tyczy się zwycięstwa nad złem, grzechem śmiercią. To nie jest – powiedzmy – prosta w zestawieniu ze zmartwychwstaniem ciała, kwestia przywrócenia komuś zmysłu wzroku. Tutaj jest kwestia wzroku duszy. Widzenia siebie od początku do końca w prawdzie. Od początku, znaczy się dostrzeżenia swego początku. Do końca, znaczy się jasnego widzenia celu swego życia. Gdy Jezus uzdrowił chromego nas sadzawką, potem znalazł go w świątyni i powiedział:

Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło

J 5, 14

Wzrok duszy

Istnieje coś gorszego niż fizyczne kalectwo: brak światła, które całościowo rozświetli moje życie. W Kazaniu na Górze Chrystus Pan powie:

Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!

Mt 6, 22-23

Można widzieć na sposób fizyczny i nie dostrzegać Bożych spraw, błądzić po ścieżkach życia, czynić mrok w życiu swoim i innych, a można być fizycznie niedowidzącym czy wprost niewidomym, a być człowiekiem pełnym światła, wprowadzać światło w życie swoje i innych. Myślę tu o niedawno ogłoszonej błogosławioną matce Elżbiecie Róży Czackiej, założycielce dzieła pomocy niewidomym, która zupełnie straciła wzrok w 22 roku życia (więcej o bł. Matce Czackiej TUTAJ) Oddajmy głos Błogosławionej:

Życie człowieka żyjącego z wiary, choć na pozór często szare i nudne, jest w rzeczywistości pełnym treści i światła. W swoich obowiązkach widzi on wyraz woli Bożej i dlatego stara się je spełnić dokładnie z miłości ku Niemu. Ma drogę jasno wytkniętą przed sobą i dlatego ze spokojem idzie naprzód, nie oglądając się na żadne względy ludzkie.

Bł. Matka Elżbieta Czacka, Laski, 23 lutego 1928

Biedni ludzie i smutne czasy. W cierpieniach swoich zapomnieli ludzie o jedynym ratunku, o jedynym lekarstwie. Zapomnieli, że jedynym dawcą pokoju jest Bóg, że daje On ten pokój za cenę zachowania Jego prawa, Jego przykazań, i że przede wszystkim w modlitwie trzeba szukać pokoju, siły i światła na drogę życia. Nie w modlitwie powierzchownej i płytkiej, ale w głębokim zetknięciu się duszy wprost z Bogiem. W modlitwie długiej, ciężkiej, krwawej, w zupełnym ogołoceniu duszy.

Bł. Matka Elżbieta Czacka, Laski, 22 lipca 1929

Trwać w świetle

Oazowicze kończąc spotkanie gaszą świecę, którą zapalili na początku. Towarzyszą temu słowa:

Światło Chrystusa niech pozostanie z nami – teraz i na wieki

Od chwili naszego chrztu niesiemy światło Chrystusa w sobie. Na początku mamy pomocników: rodziców i chrzestnych (tutaj otwierają się ważne wątki rodzicielskie do rozważenia). To oni słyszą tuż po odpaleniu naszej chrzcielnej świecy:

Przyjmijcie światło Chrystusa. Podtrzymywanie tego światła powierza się wam, rodzice i chrzestni, aby wasze dziecko, oświecone przez Chrystusa, postępowało zawsze jak dziecko światłości, a trwając w wierze, mogło wyjść na spotkanie przychodzącego Pana razem ze wszystkimi świętymi w niebie.

Obrzędy chrztu

Matka Czacka mówiła o modlitwie, która jest ciężka, długa, krwawa. Oazowicze proszą, by światło Zmartwychwstałego pozostawało z nimi ciągle. Rodzice i chrzestni są zobligowani, by podtrzymywać to światło, najpierw oczywiście w sobie, a przez to również w swych dzieciach. I modlitwa i nasze trwanie w świetle Jezusa i podtrzymywanie go w innych jest w pierwszym rzędzie łaską. Jednak trzeba tę łaskę połączyć z naszym zaangażowaniem, z własnym wysiłkiem. Nie wolno nam tego wysiłku absolutyzować. Łaska zawsze jest pierwsza. Trzeba ją przyjąć. Pamiętać o niej oraz podjąć świadomą współpracę z nią. Jak?

Spójrz w niebo

Mówiłem tydzień temu o wierze, która pomaga nam urealnić nasze życie, daje spojrzenie z perspektywy, o wzniesieniu się ponad, by zobaczyć dokładnie. Dziś liturgia słowa znów kieruje nasz wzrok na wyżyny, by wyraźniej zobaczyć naszą nizinną codzienność. Abram słyszy:

Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić

Rdz 15, 5

Gdy Abram gubi się w swej codzienności, w wierności Panu Bogu, gdy wątleje jego wiara w Boże obietnice, gdy jego pragnienia i pomysły zaczynają mocno przysłaniać mu Boga Ten poleca mu wyjść z namiotu, czyli wyjść z kręgu własnych wizji, tego co tak bardzo skupia go na co dzień i spojrzeć w górę, otworzyć szerzej oczy, by spróbować policzyć gwiazdy. W tej współpracy z łaską potrzebujemy ciągłego spoglądania w górę czy też spoglądania w głąb – bo nie chodzi o kierunek patrzenia, ale o to na czym/na Kim koncentrujemy nasze spojrzenie. Codzienność, zwłaszcza ta trudna, często zawęża nasze pole widzenia. Skupia tak bardzo na sobie, że nie dostrzegamy zbyt wiele poza trudnościami. Stajemy się niewidomi na inne sprawy, widzimy tylko to i staramy się wmówić światu, że poza tym, co sami widzimy nie ma nic innego. Bóg poleca więc Abramowi spojrzenie wiary, które daje szerszą perspektywę. Pomaga mu w zobaczeniu całości. Daje mu też znak w postaci przymierza, że może Mu zaufać.

I my ciągle potrzebujemy światła wiary, by nie zgubić się w meandrach codzienności. Pięknie wyraża to dzisiejszy psalm:

Pan moim światłem i zbawieniem moim, * 
kogo miałbym się lękać? 
Pan obrońcą mego życia, * 
przed kim miałbym czuć trwogę?

Usłysz, Panie, kiedy głośno wołam, * 
zmiłuj się nade mną i mnie wysłuchaj. 
O Tobie mówi serce moje: † 
«Szukaj Jego oblicza!» * 
Będę szukał oblicza Twego, Panie.

Nie zakrywaj przede mną swojej twarzy, * 
nie odtrącaj w gniewie Twego sługi. 
Ty jesteś moją pomocą, * 
więc mnie nie odrzucaj.

Wierzę, że będę oglądał dobra Pana * 
w krainie żyjących. 
Oczekuj Pana, bądź mężny, * 
nabierz odwagi i oczekuj Pana.

Ps 27

Koncentrujcie Waszą uwagę na Bogu i żyjcie w świetle.

ks. Maciej Dalibor,
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.