Niedziela na serio

Młodość ducha

30 kwietnia 2022 0 komentarzy

Młodość ducha

Niedzielna modlitwa dnia, mszalna kolekta informuje nas, że Pan Bóg przywrócił nam młodość ducha i wskazuje na jeden z możliwych sposób ekspresji tej młodości – radość. Źródłem tej radości jest odzyskana godność przybranych dzieci Bożych, a także ufne oczekiwanie własnego zmartwychwstania. Oto liturgiczna recepta na młodość ducha. Pewnie jest ona ważniejsza niż młodość ciała, o którą w obecnej dobie tak wielu, za wszelką cenę zabiega. W sumie, to cenne może stać się to zabiegane o młodość ciała, jeśli stanie się ono inspiracją, do zadbania również o młodość ducha. Młodość ciała, a na pewno jego pełna sprawność przyjdzie wraz ze zmartwychwstaniem. Warto o tym pamiętać, nawet gdy starzejmy się i siły już nie te, giętkość i gibkość naszego ciała już pozostawiają choć trochę do życzenia i budzi się nostalgia za młodością mierzoną PESELem, że ciągle przed nami jest pełna sprawność i naszych władz cielesnych i duchowych. To jest to ufne oczekiwanie chwalebnego dnia zmartwychwstania, z dzisiejszej modlitwy. Weźmy ją na poważnie.

Źródła

Prowokuje mnie ta modlitwa do zapytania o moją młodość ducha – radość. W czym szukam radości, rześkości, swobody działania – co inspiruje mnie i daje mi radość? Może – jeśli brak mi młodości ducha, warto porozmyślać trochę o własnej godności. Zobaczyć ją w tym, w czym jest ona trwała, niezmienna, niezależna od pogody, dobrego lub złego humoru mego szefa, otrzymanej bądź nie podwyżki itp. Pobyć trochę z własnym wnętrzem i doszperać się tam do źródeł. Porozmawiać o tym na spokojnie z najbliższymi. Mamy pierwszy majowy weekend, trochę więcej czasu, by pospacerować, pobyć ze sobą, porozmawiać, a także pomodlić się, pobyć w kościele, posiedzieć przed Panem Jezusem w Najświętszym Sakramencie.

Światło

Wyraźny promień na takie zastanawianie się, poszukiwanie rzuca ludziom słowo Boże, o nim przecież czytamy, że 

jest światłem na mojej ścieżce i lampą dla moich stóp

zob. Ps 119, 105

Zaczynamy tą niedzielą w Kościele w Polsce Tydzień Biblijny. Tym bardziej warto i w tym źródle szukać dla siebie inspiracji i wsparcia. Ono pokazuje nam dziś, że w naszej codzienności (apostołowie na łodzi w Galilei) jest obecny Jezus. Ewangelista zanotował:

A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus.

J 21, 4

Apostołowie ciągle jeszcze są zaskoczeni zmartwychwstaniem Jezusa. Spotkali Go już, widzieli, rozmawiali, jadł z nimi. Wszystko się zgadza, ale ciągle do nich jeszcze nie dochodzi. To trochę tak, jak być może z Wami było tuż po ślubie. Już było po, już obrączki były na palcach, już razem zamieszkaliście, a czasem któreś z Was mogło się jeszcze tym zachwycać i mówić: „jeszcze nie wierzę, że to już, że już jesteśmy małżeństwem”. Podobnie z powołaniem kapłańskim: neoprezbiter kilka dni po święceniach. Już kilka Mszy Świętych odprawił, może i kogoś wyspowiadał, a zdarzy mu się usiąść i niedowierzać, że to już. W takim kluczu patrzmy na Apostołów w 21 rozdziale Ewangelii Jana.

Nasycenie

Ranek zaświtał notuje Jan i Jezus jest już na brzegu. Przeczytajmy to teologicznie: Jezus jest światłem, Jezus jest porankiem. On sobą wnosi światło do mroku nocy, bezowocnej pracy Apostołów. Co więcej Jezus wezwał ich, by łowili ludzi, a oni znów łowią ryby. Błąkają się, wracają do tego, co było wcześniej, nie wiedzą co mają ze sobą zrobić. Stąd w tej pracy panuje mrok, jest ona bezowocna, nie syci ich. Jezus zapyta ich:

Dzieci, macie coś do jedzenia?

J 21, 5

Jakby ich pytał, czy ta codzienność, którą zaczęli prowadzić, czy to życie syci ich… Życie bez Jezusa, bez świadomości Jego obecności, życie, w którym się błąkam, miotam od jednego do drugiego nie może nasycić. I znów Jezus, jak już wielokrotnie to czynił, wchodzi w tę ich robotę, w ich stan, w ich próbę poradzenia sobie z życiem. Mówi:

Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie

J 21, 6

On staje się dla nich pomocą, światłem. Rozjaśnił mrok nocy śmierci swoim zmartwychwstaniem, rozjaśnił mrok niedającej nasycenia pracy uczniów, może rozjaśnić i moje mroki… Potrzebuję wsłuchać się w to, co mówi, postąpić w zgodzie z tym i tak rozpoznać Go, jako obecnego w moim życiu, bo to wszystko zmienia i syci. Umiłowany uczeń powie krótko:

To jest Pan

J 21, 7

Życzę nam wszystkim, byśmy coraz częściej w naszej codzienności mówili: To jest Pan!

ks. Maciej Dalibor,
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.