Niedziela na serio

…i stało się

3 kwietnia 2021 0 komentarzy

Spłacony dług

Tydzień temu pisałem, że wchodzimy w Tydzień, do którego prowadziła cała historia wyjścia Pana Boga ku człowiekowi. W nim jak w soczewce widać wszelkiej starania Boga o dobro człowieka. Dziś stoimy na progu największej radości, jaka została zaproponowana człowiekowi. Radości związanej z daną nam możliwością wiecznego życia w pełnym szczęściu. Szczęściem pochodzącym z anulowanego wyroku śmierci. Słyszymy tej nocy podczas śpiewu Orędzia Paschalnego, że godne, że sprawiedliwe jest to, żebyśmy z całej głębi naszych serc i dusz wyśpiewali chwałę Jezusowi Chrystusowi, który:

Ojcu przedwieczenemu spłacił za nas dług Adama i krwią serdeczną zmazał dłużny zapis starodawnej winy

Exsultet

Wina była wielka, bo zaciągnięta wobec Boga. Gdy powiem, że mój kolega jest głupi to się wkurzy, może mnie walnie. Gdy powiem, że jego matka jest głupia, to zdenerwuje się bardziej, gdy głupim nazwę publicznie swego szefa z pracy, to może mnie zwolnić… im ważniejsza osoba, tym większa konsekwencja. Skoro więc człowiek, ja obraziłem Boga zarzucając Mu, że nie jest Bogiem, że nie jest źródłem szczęścia, życia, miłości, a tak robię zawsze, gdy popełniam grzech, czyli szukam szczęścia, życia, miłości poza ich źródłem tj. poza Bogiem, to konsekwencją jest wylanie mnie z firmy Boga tj. ze świata. I tu zaczyna się problem. Bo jeśli wyleje mnie szef z korporacji, w której pracuję, to mogę znaleźć inną. Ale gdy „ze swej firmy wyleje mnie Bóg”, to nie mam, gdzie się podziać, bo innej „firmy” tj. innego świata nie ma, muszę umrzeć na wieczność. Problem jest większy, bo Bóg nie odwołuje swoich darów, skoro więc dał mi życie, to mi go nie zabierze. Już prorok Daniel zapisał, że:

Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: 
jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie

Dn 12, 2

Konsekwencją grzechu jest śmierć i to nie jest straszenie, tylko realizm. Dlatego pisałem tydzień temu, że wydarzenia Wielkiego Tygodnia są o każdym z nas. Bo wtedy za mnie, konsekwencje moich grzechów ponosił na sobie Chrystus Pan. Tak dalece je poniósł, że umarł i to nie spokojnie w łóżku, ze starości, ale okrutnie, fizycznie poraniony, na krzyżu, najstraszniejszą śmiercią z możliwych. I znów nie piszę tego, by wzbudzać melancholijne uczucia, ale by pokazać realną paskudność grzechów każdego z nas.

Jednak Pan Bóg zawsze daje więcej. Nie tylko stało się, że Jezus umarł, to byłoby za mało. On również powstał z martwych. Paschalne orędzie prowadzi nas dalej:

Tej właśnie nocy Chrystus skruszywszy więzy śmierci jako zwycięzca wyszedł z otchłani

Exsultet

Po co On to robi? Słuchajmy dalej Exsultetu:

Aby uwolnić wszystkich wierzących w Chrystusa na całej ziemi od zepsucia pogańskiego życia, od mroku grzechów, aby do łaski przywrócić i zgromadzić w społeczności świętych.

Exsultet

Wspólny mianownik

Jak On to robi? Oczywiście przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Ale jak do tego doszło, co jest nicią przewodnią historii zbawienia? Dlaczego w Wigilię Paschalną mamy dziewięć czytań? Czy nie wystarczyłoby przeczytać fragmentu o zmartwychwstaniu? Dlaczego cofamy się aż do stworzenia świata?

Przygotowując się do tegorocznej Wigilii Paschalnej, po raz kolejny przeczytałem w skupieniu całą jej liturgię słowa. W głowie pojawiły mi się powyższe pytania, szczególnie to o wspólny mianownik, nić łączącą, coś co w tym roku chce mi Pan pokazać jako ważne, jako wskazówkę, klucz do odczytania na nowo przesłania Paschy Jezusa i mojej paschy. Zacząłem czytać i z każdym kolejnym fragmentem coraz bardziej odkrywałem, że tu chodzi o posłuszeństwo. Jezus jest posłuszny Ojcu aż do śmierci. Zbawiciel nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał.

Posłuszeństwo wypełnione

Pierwsze trzy czytania Wigilii Paschalnej pokazują nam sytuację, w której stworzenie, w tym człowiek, jest posłuszne Bogu i rozwija się harmonijnie. W pierwszym czytaniu opisującym stworzenie świata autor natchniony aż dziewięć razy informuje nas, że

Bóg rzekł… i stało się…

Rdz 1

W dwóch z tych przypadków nie ma wprost użytego zwrotu „stało się”, ale jest informacja, że tak Bóg stworzył. O czym to świadczy? Materia, którą tworzy Bóg jest Mu posłuszna. Słowo wypowiadane przez Boga ma stwórczą moc. Harmonijnie układa rzeczywistość. Doświadczają tej mocy Słowa ci, którzy starają się żyć w swojej codzienności. Ono istotnie ma moc, aby naszą rzeczywistość uporządkować. Kiedy się to dzieje? Wtedy, gdy materia (tak, tu jest mowa o nas, ludziach) poddaje się Mu, jest posłuszna. Być może dlatego w pierwszym czytaniu jest aż dziewięć stwierdzeń o posłuszeństwie. Bo tu tylko w jednym przypadku mówi się o materii mającej wolną wolę. W kolejnych czytaniach, mówiących już w całości o ludziach wielość stwierdzeń o posłuszeństwie zmniejszy się, na rzecz tych mówiących o potrzebie nawrócenia do posłuszeństwa.

Mamy jednak dwa czytania, które pokazują nam posłusznych Bogu ludzi. W drugim i trzecim czytaniu widzimy Abrahama i Mojżesza, o których dwukrotnie autor informuje, że postępują według tego, co Pan Bóg każdemu z nich objawia. Tutaj widzimy już trud posłuszeństwa, To nie takie proste, by pokonać siebie, swoje miłostki, przyzwyczajenia i iść radykalnie za Bogiem. To co ważne, to efekt, jaki pokazuje nam Księga Rodzaju w scenie z Abrahamem:

Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia takiego, jakie jest udziałem twego potomstwa, dlatego, że usłuchałeś mego rozkazu”

Rdz 22, 18

Tutaj pojawia nam się rodzina – potomstwo Abrahama. Wprost pokazuje nam jego przykład, że powodzenie, szczęście dzieci uzależnione jest od posłuszeństwa rodziców Słowu Pana. To w sumie logiczne. Jeśli chcecie, aby wasze dzieci były wam posłuszne, to pokażcie im swoje dziecięce posłuszeństwo wobec Boga, który jest Ojcem.

Posłuszeństwo zarzucone

Kolejne czytania ze Starego Testamentu zaczerpnięte są już z ksiąg prorockich, a to oznacza, że słuchamy interpretację rzeczywistości w świetle Bożego Słowa, a ta przeważnie wzywa do nawrócenia, gdyż musi wskazywać ludziom na przyczyny ich nieszczęść. Wielokrotnie prorocy też mówią o Bożej dobroci, zmiłowaniu, miłosierdziu które Dobry Ojciec chce okazać swoim dzieciom. Dlatego słyszymy w czwartym czytaniu:

Bo góry mogą się poruszyć i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą.

Iz 54, 10

Dając się prowadzić liturgii usłyszmy wezwanie wprost, aby słuchać głosu Pana (czytanie piąte), ale też potrząśnięcie sumieniami, gdy prorok Baruch (czytanie szóste) będzie mówił:

Cóż to się stało Izraelu, że jesteś w kraju nieprzyjaciół, wynędzniały w ziemi obcej, uważany za nieczystego na równi z umarłymi, zaliczony do tych, co schodzą do Otchłani?

Ba 3, 10-11

Prorok poda też powód mówiąc, że Izrael opuścił źródło mądrości. To znów może być punktem do refleksji w życiu rodzinnym. Rodzice chcieliby, by ich dzieci były mądre. Czy zatem uczą je prawdziwej mądrości? Czy sami są na tyle mądrzy, by wsłuchiwać się Słowo Boże i być Mu posłusznymi? Bo w siódmym czytaniu prorok Ezechiel zaznaczy, że we wszystkim ma chodzić o święte imię Boga, o chwałę oddawaną Bogu, dlatego po tym czytaniu wszyscy śpiewają uroczyście

Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli. Chwalimy Cię, błogosławimy Cię, wysławiamy Cię

Niech dziś, jutro, w kolejne dni, a potem niedziele śpiew tego hymnu będzie realnym oddaniem przez nas Bogu chwały.

Posłuszeństwo doskonałe

W końcu liturgia prowadzi nas do Nowego Testamentu, by podać nam tylko dwa fragmenty, które pokazują nam doskonałe posłuszeństwo Jezusa i to, że dzięki niemu mamy udział w Chrystusowym zwycięstwie nad złem, grzechem, śmiercią, że ten dług został zgładzony śmiercią Chrystusa, a my przez chrzest

Zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć. Zatem (…) zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my postępowali w nowym życiu (…), tak samo będziemy z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie

Rz 6, 3-5

Idźmy więc o poranku ku Jezusowi już nie po to, by zastanawiać się w jaki sposób się do Niego dostaniemy, ale po to, by będąc posłuszni Jego słowu spotkać Go zmartwychwstałego i usłyszeć:

Pokój Wam!

J 20, 19

A wiemy już przecież, że Bóg rzekł i stało się!

Błogosławionych świąt Wielkiej Nocy!

ks. Maciej Dalibor,
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *