Niedziela na serio

Dla Ciebie

14 maja 2022 0 komentarzy

W podróży

Idziemy dalej wraz z Barnabą i Pawłem przypatrując się im podczas pierwszej podróży misyjnej. Staramy się przez to wpatrywanie się w nich wyciągnąć jakiś pożytek duchowy dla naszego życia, powołania, sytuacji życiowej. Wsłuchajmy się więc w pierwsze niedzielne czytanie:

Paweł i Barnaba wrócili do Listry, do Ikonium i do Antiochii, umacniając dusze uczniów, zachęcając do wytrwania w wierze, «bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego». Kiedy w każdym Kościele wśród modlitw i postów ustanowili im starszych, polecili ich Panu, w którego uwierzyli.

Potem przeszli przez Pizydię i przybyli do Pamfilii. Głosili słowo w Perge, zeszli do Attalii, a stąd odpłynęli do Antiochii, gdzie za łaską Bożą zostali przeznaczeni do dzieła, które wykonali.

Kiedy przybyli i zebrali miejscowy Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary.

Dz 14, 21b-27

Zmieniać się ze względu na…

Pierwsze co mnie zatrzymuje to rozpoczynające tekst imię: Paweł. Tydzień temu, w przywołanym przeze mnie kontekście pierwszego czytania, spotkaliśmy się jeszcze z Szawłem, co jest spolszczoną wersją hebrajskiego imienia Saul (zn. wyproszony). Potem spotykamy już tego Apostoła posługującego się tylko swoim łacińskim przydomkiem Paulus (zn. mały). Św Łukasz zapisał w 9 wersecie 13 rozdziału Dziejów Apostolskich:

Szaweł zwany też Pawłem

I od tego momentu konsekwentnie będzie nazywał Tarsyńczyka Pawłem. W dużej mierze to kwestia wejścia Apostoła głębiej w świat Cesarstwa Rzymskiego i tego, że głosił słowo Boże poganom. Dostrzegam w tym jego zbliżenie się do tych ludzi, bycie bardziej jak oni, by móc im swobodniej mówić o Jezusie. Coś na wzór Syna Bożego, który by móc nam swobodniej mówić o Ojcu stał się bardziej jak my – człowiekiem.

Zmieniamy się w naszym życiu, z różnych powodów. Przyjmujemy zachowania, style innych. Jak chociażby wstępując do zakonu przyjmujemy jego strój, jego sposoby modlitwy, działania duszpasterskiego. Podobnie w małżeństwie. Zmieniacie swoje nawyki, rodzinne przyzwyczajenia, tworzycie swoje niepowtarzalne, będące wypadkową Waszych rodzin pochodzenia(tutaj mogę zdradzić, że jedna z konferencji podczas naszego Tygodnia Tak na Serio będzie zatytuowana Dziedzictwo i dotyczyć tego, co zabieramy ze sobą, co mamy na wyposażeniu chcianym czy niechcianym gdy zakładamy nową rodzinę). To piękne i ważne, że potrafimy się zmieniać ze względu na tę drugą osobę, społeczność, do której zaczynamy należeć. Proponuję więc dzisiaj: zobacz jak Ty się zmieniłeś, może nadal zmieniasz dla swojej żony, ze względu na miłość do niej. Zobacz, jak ona zmieniła się, zmienia ze względu na miłość do ciebie. Być może w tej refleksji będziesz musiał uznać, z pokorą, że przestałeś się zmieniać dla niej, że coraz bardziej chcesz stawiać na swoim, że miłość do niej zamieniłeś na miłość do samego siebie, stając się egoistą dbającym tylko o własną wygodę.

Takie skupienie na samym sobie powoduje, że stajesz się małym. Zapewne nie o to chodziło w zmienionej formule imienia Apostoła, ale spójrzmy na to w takim kontekście. Początek małżeństwa to obcowanie z „Saulem – Wyproszonym, Wymarzonym” człowiekiem, którego kocha się nad życie. Z czasem okazuje się, że ten „Wyproszony” ma swoje biedy, przywary i jest „Małym” człowiekiem. Następuje zmiana, ale już nie ze względu na żonę/męża. Zmiana ze względu na zapomnienie o żonie/mężu. Niby ona/on jest obok, ale sporo robię w taki sposób, jakby ona/on mi zawadzała.

Świadomość jakim jestem

Wtedy istotnie trzeba się zatrzymać nad łacińskim imieniem Apostoła Narodów i zobaczyć, że mogło mu ono ciągle przypominać, że jest na służbie, że on sam istotnie jest „mały”, że sam z siebie nic nie może, że potrzebuje Bożej łaski i pomocy. Ta świadomość, że jest „mały” dawała mu niezwykłą apostolską płodność. Mówiłem o tym tydzień temu:

Powodzenie nie jest tu mierzone ludzkim sukcesem. Mierzone jest ono otwartością na Boże działanie, pozwoleniem Mu, by działał przeze mnie. Bóg powołał ich, więc oni (świadomi tego, Kto powołuje) od razu podejmują się stworzenia w sobie jeszcze większej przestrzeni dla Bożego Ducha. Oto jest miara prawdziwego sukcesu – dać Bogu tyle przestrzeni, ile się da.

Jeśli uważam, że jestem doskonały, a najwyższą wartością w mym życiu jest perfekcyjne wykonywanie wszystkiego, to Pan Bóg jest mi niepotrzebny. Stąd przestrzeń działania Bożego Ducha we mnie jest znikoma, a płodność mych działań marna. Jeśli jednak mam świadomość swych ograniczeń. Przeżywam je wraz z Panem Bogiem np. oddając Mu je na modlitwie, zapraszając Go do tych przestrzeni w których sobie nie radzę, to zwiększa się we mnie przestrzeń działania Bożego i zaczynam coraz lepiej radzić sobie z trudnościami. Popatrzmy na naszych misyjnych bohaterów:

Paweł i Barnaba wrócili do Listry, do Ikonium i do Antiochii

Dz 14, 21 b

Trudy codzienności

Co działo się wcześniej w Listrze, Ikonium, Antiochii Pizydyjskiej? Wróćcie do 13 rozdziału Dziejów i przeczytajcie go w całości. Znajdźcie powyższe miejscowości i przeanalizujcie co się wydarzyło…

A jednak Paweł i Barnaba wracają tam. Wracają, a św. Łukasz komentuje to:

…bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego

Dz 14, 22 b

Droga do świętości, również ta jaką jest małżeństwo nie jest łatwa. To nie jest tylko miesiąc miodowy, ale to konkretne lata życia, dziesiątki lat. W których również kryje się wiele ucisków. Dlaczego Paweł i Barnaba wracają do tych miejscowości? Po pierwsze, bo są świadomi swojej małości i wielkości Boga zarazem. Wracają, bo są świadomi swego powołania, do którego wezwał ich Duch Święty. Dlatego tak ważne jest rozeznanie powołania, życie małżeństwem jako powołaniem. Bez tego elementu stajecie „Małymi egoistami” liczącymi tylko na własne siły. Odcinacie Boski element w waszym życiu. Zakładacie dom na piasku, a nie na skale, więc życiowe burze wam ten dom zniszczą.

Po drugie wracają tam ze względu na ludzi. Słyszymy w Dziejach:

Paweł i Barnaba wrócili do Listry, do Ikonium i do Antiochii, umacniając dusze uczniów

Dz 14, 21b-22a

To są bardzo ważne elementy tej układanki. Są powołani przez Boga, doświadczyli w tej podróży radości i trudów, wracają tam ze względu na ludzi, do których Bóg ich posłał. Ale wracają z siłą Jezusa, nie z własną. Po tym co zrobili im mieszkańcy Listry, Ikonium, Antiochii powiedzielibyśmy, że po co tam idą…, że nie ma sensu…, po co będą narażać własną reputację, zdrowie, życie… A jednak poszli, bo byli tam ci, do których zostali posłani przez Boga i mieli na to Boską siłę, z którą nauczyli się współpracować.

Dla Ciebie

W małżeństwie też macie chwile trudne, po których możecie się czuć jak Paweł i Barnaba po Listrze, Ikonium czy Antiochii. Ważne czy potraficie wrócić do rozmowy, w swoje ramiona, do waszej sypialni… Bo ten drugi człowiek, mimo, że czasem rani, to jest tym człowiekiem, do którego posłał mnie Bóg i którego posłał mi Bóg, żebyśmy razem szli do Nieba. Dlatego dla Ciebie, w Imię Boga, który daje mi siłę wracam i będę wracać, a tym samym będę opowiadać mym życiem

Jak wiele Bóg zdziałał przez nas i jak otworzył poganom podwoje wiary

por. Dz 14, 27

Poganom, czyli i mi, i tobie. Bo we wszystkich kłótniach, zwadach, nieporozumieniach bardziej czy mniej, ale okazujemy się być poganami, którzy liczą tylko na siebie i nie mają nadziei płynącej z wiary.

Miejcie wiarę i czyńcie wiele dla siebie

ks. Maciej Dalibor,
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.