Niedziela na serio

Czwarta świeca

18 grudnia 2021 0 komentarzy

Druga część

Jesteśmy już na ostatniej prostej do świąt. Śpiewamy wielkie antyfony, odmawiamy nowennę i przede wszystkim praktykujemy nadzieję, miłość i radość. Można byłoby powiedzieć, że to wystarczy, ale jest przecież czwarta niedziela adwentu, czwarta świeca do zapalenia, która ma nam dać pełnię światła, by dostrzec, rozpoznać i przyjąć Światłość świata – Pana Jezusa. Idźmy więc do Liturgii Słowa TUTAJ.

Znowu trudności

Bardzo jasny kierunek otrzymujemy od razu, na starcie Liturgii Słowa, słyszymy:

A ty, Betlejem…

Mi 5, 1

Autor natchniony określa tę miejscowość i zaraz dodaje:

Z ciebie wyjdzie dla mnie Ten, który będzie władał w Izraelu

Mi 5, 1

Spójrzmy jednak do kontekstu w jakim pada tak mile brzmiąco dla nas nazwa Betlejem. Micheasz pisze:

Czemu teraz tak szlochasz? 
Czy nie ma króla u ciebie 
albo zginęli twoi doradcy, 
że chwycił cię ból jak rodzącą? 
Wij się z bólu i jęcz 
jak rodząca, Córo Syjonu, 
bo teraz musisz wyjść z miasta 
i w polu zamieszkać. 
Pójdziesz aż do Babilonu, 
tam będziesz ocalona, 
tam cię odkupi Pan 
z ręki twych nieprzyjaciół.

Mi 4, 9-10

Sytuacja, o której mówi Prorok jest trudna. Taki to był moment w historii Narodu Wybranego. Jego władcy w tamtym okresie nie mieli na uwadze dobra narodu. Raczej liczył się dla nich prywatny sukces. To doprowadza Izraelitów do deportacji. Jest wiele bólu, cierpienia, złości, niezrozumienia. Odwrotność tego, o czym mówimy od początku adwentu. Nie ma nadziei – choć prorok ją daje, nie ma miłości, o radości nie mówiąc. W takim momencie padają słowa o Betlejem, które mają Izraelitom dać nieco światła, a nam zapalić czwartą świecę.

Miejsce narodzin

Dla Izraelitów usłyszeć „Betlejem”, to pomyśleć „król Dawid”. To początek pięknej historii o tym, że Bóg dba o swój lud, że prowadzi go sobie wiadomymi ścieżkami, które zmierzają do zwycięstwa nad wrogami, zjednoczenia, pokoju – bo przecież do Miasta Pokoju (Jerozolima) Dawid przenosi stolicę zjednoczonego państwa. To efekt, który Izraelici zmagający się z brakiem nadziei, miłości i radości znają. Micheasz wskazując ten efekt, pokazuje jednocześnie jego początek, mówi:

A Ty Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich!

Mi 5, 1

Betlejem jest miejscem narodzin izraelskiego snu o potędze. Prorok zatrzymuje nas na tym początku i dodaje słowa już przytoczone:

Z ciebie wyjdzie dla mnie Ten, który będzie władał w Izraelu

Mi 5, 1

Mocno słyszę to Betlejem najmniejsze, z ciebie wyjdzie Ten… Z tego, co najmniejsze, najskromniejsze, z tego co niezauważone, co nie brane pod uwagę, pomijane bierze się to, co wprowadza ład, jednoczy, daje bezpieczeństwo, króluje. Najmniejsze – bo takim nazywa Betlejem prorok. Niezauważone – bo Dawid, gdy Samuel przyszedł namaścić nowego króla nie był brany pod uwagę, nawet przez własnego ojca. 

Co nam to pokazuje? Że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, że On z tego co pozorne, najmniejsze, nieznaczące wyprowadza wielkie zwycięstwa. To nie jest odosobniona, jedna historia króla Dawida to jest wiele przykładów, którymi utkana jest historia Narodu Wybranego, którymi utkana jest historia Kościoła, którymi utkana jest czy może być moja historia. Bo z ciebie – takiego jakim jesteś – może wyjść Ten, który będzie władał. Bo z waszego małżeństwa – w takiej kondycji, w jakiej jest ono dzisiaj – może wyjść Ten, który będzie władał. Nie trzeba Wam mówić, dlaczego słowo „Ten” piszę wielką literą ani kim jest „Ten”. Trzeba raczej nam wszystkim, żeby „Ten” zajął właściwe miejsce w naszym życiu. Jak to zrobić?

Przychodzę, aby…

Czasem zdarza nam się mówić czy obserwować postawę „…ale…” u siebie czy innych. „Wierzę, ale…”, „przyjdę, ale…”, „pomogę Ci, ale…”, „kocham Cię, ale…” – i tak lecimy na tym „ale” przez życie. Pan Jezus pokazuje nam dziś inną postawę:

Oto idę (…) aby…

Hbr 10, 7

Wskazuje w ten sposób na cel, na misję którą ma do wykonania. To ważne, aby o swojej życiowej misji pamiętać. Wtedy można właściwie ustawić wszystko nasze „ale”, bo trzeba zapytać, jak ma się to do mojej misji. Jeśli jest nią np. dobre wychowanie dzieci, to nie będę zachowywał się w stylu „chcę dobrze wychować moje dzieci, ale nie będę im poświęcał zbyt wiele uwagi”, raczej: „poświęcam dzieciom czas, aby je dobrze wychować”. Tak więc pierwsze, aby Bóg zajął właściwe miejsce w moim życiu, to jasność celu. Jak ten cel wybrać? Słuchajmy dalej Jezusa:

Oto idę (…) aby spełnić wolę Twoją

Hbr 10, 7

Boża wola

Moje cele, gdy są zbieżne z Bożymi, to prowadzą mnie do pełni życia. Przetestujmy to choćby na naszych adwentowych świeczkach. Idąc po drodze nadziei, miłości, radości i tej czwartej idziemy ku pełni świętowania. W nas sprawdzi się to, że nawet z najmniejszych początków wyjdzie nam, w naszym domu „Ten, który będzie władał”, czyli pośród nas będzie Chrystus: Bóg-Człowiek. Popatrzmy na przykład, który daje nam dziś Ewangelia. Słyszymy:

Błogosławiona jest, która uwierzyła,
że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana

Łk 1, 45

Czy patrząc na Maryję i na finał Jej życia nie zgodzimy się, że pełniąc wolę Bożą zyskała pełnię życia? Tak, nieraz trzeba się będzie nieźle napocić, aby tę wolę Bożą zrealizować, aby przezwyciężyć swoje ograniczenia, aby nie skupić się na sobie, własnej wygodzie – jak władcy Izraelscy czasów proroka Micheasza. Jednak te początki, to zmaganie się, jeśli włożymy w to na starcie nadzieję (I świeca), zrobimy to z miłością (II świeca), obudzą w nas radość (III świeca) i pomogą wybrać posłuszeństwo Bożej woli (IV świeca) zaowocują pokojem serca. Życiem w zgodzie ze sobą na najgłębszym, czyli najbardziej życiodajnym poziomie, bo jak napisze nasz towarzysz w adwentowej drodze #przynadziei Benedykt XVI:

Jeśli pozostajemy w relacji z Tym,
który nie umiera, który sam jest Życiem i Miłością,
wówczas mamy życie.
Wówczas <żyjemy>.

Spe salvi 27

Niech Pan strzeże Waszego świętowania!

ks. Maciej Dalibor,
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.