Niedziela na serio

Błogosławieni jesteście

12 lutego 2022 0 komentarzy

Codzienne wyzwania

Byliśmy tydzień temu z Szymonem w jego łodzi. Był po ciężkiej nocy podczas której nic nie złowił. Praca była nieudana. Pewnie to nie była pierwsza taka noc, a na pewno nie ostatnia. Ewangelista Jan opowie nam w 21 rozdziale o takiej samej nocy, która będzie się rozgrywać już po zmartwychwstaniu Jezusa. Zostańmy jednak jeszcze przy tym pierwszym nieudanym połowie opisanym przez św. Łukasza.

Puste sieci, to pusta kasa, bo nie będzie nic do sprzedania. Nawet nie ułowili na własny użytek, by rodzinę mieć czym nakarmić. Nie znaczy to, że tego dnia mieli głodować – tego nie wiemy. Wiemy jednak, że tego dnia nie będzie zarobku, że tej pustej sieci może w pewnym momencie zabraknąć w domowym budżecie. Mógł więc mieć Szymon kiepski humor tego dnia. Coś mu się nie udało, a wiemy z kolejnych rozdziałów Ewangelii, że on akurat bardzo lubił, gdy mu się udawało i szło po jego myśli.

Wydobyty potencjał

W takim momencie spotyka go Jezus, wybiera jego łódkę – czyli wspomnienie nieudanej pracy – i zaprasza go, by tym razem z Jezusem wsiadł jeszcze raz do tej łodzi, popływał trochę i połowił ryby. Zaprasza go, by przeżył jeszcze raz ten połów, ale inaczej – z Jezusem.

To ważna lekcja, bo nieraz w naszym życiu, powaleni przez codzienność, piętrzące się problemy, mając serdecznie dosyć wszystkiego i wszystkich wokół, nie potrafimy czy wręcz nie chcemy przeżyć tego z Jezusem, a to istotne. Istotne nie dlatego, że zaraz nastąpi cudowny połów i Szymon będzie szczęśliwy, bo jednak coś tego dnia ułowił. W tym momencie Szymon tego jeszcze nie wie, a poza tym gdy się to już stanie okaże się, że nie o ryby tu chodziło. Bo ryby zostaną w łodzi, a rybacy, w tym Szymon:

wciągnąwszy łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim

Łk 5, 11

Jezus w momencie, gdy Szymon przeżywa zawód, porażkę chce go poprowadzić dalej, powiedzieć mu, że ta porażka go nie definiuje, że mimo niej ciągle ma spore możliwości, których na ten moment nie dostrzega. Cudowny połów, który za chwilę się stanie ma mu uzmysłowić, jak wiele może, kiedy idzie za Jezusem, kiedy staje się Jemu posłuszny. Jezus wydobywa i nazywa najgłębszy potencjał Szymona, mówi mu:

Odtąd ludzi będziesz łowił

Łk 5, 10

Waszym potencjałem jest miłość. Być może w sieci tej miłości już dawno nie zagościły żadne ryby w postaci dbania o siebie nawzajem. Pozwólcie sobie i Jezusowi na przeżycie tych miłosnych zawodów razem z Nim. On pomoże Wam wydobyć na światło Wasz potencjał w kochaniu i powie nie bój się, odtąd męża/żonę będziesz kochał. To będziesz jest też Jego obietnicą, że tak się stanie tylko nie bój się, słuchaj Jezusa i postępuj w zgodzie z tym, co od Niego usłyszysz. 

Kolejna porcja słowa Bożego

W powyższym kluczu wsłuchajmy się w kolejny fragment Łukaszowej Ewangelii. Szymon stanął po stronie Jezusa. Mistrz odkrył przed nim jego potencjał. Szymon powoli będzie stawał się Piotrem. Otwórzmy umysły i serca na słowo Boga:

Jezus zszedł z Dwunastoma na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu.

On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:

«Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.

Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.

Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.

Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.

Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.

Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.

Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.

Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom».

Łk 6, 17.20-26

Szymon i inni rybacy poszli za Jezusem. Stali się świadkami niezwykłych znaków, które czynił Rabbi z Nazaretu. Św. Łukasz opisuje uzdrowienie trędowatego (Łk 5, 12-16). Dzięki temu zdarzeniu Szymon i inni widzą, że Jezus chce pomagać ludziom („jeśli chcesz możesz mnie oczyścić”). Dalej mamy uzdrowienie paralityka (Łk 5, 17-26) gdzie uczniowe uczą się, że obok woli Jezusa jest też determinacja ludzi, którzy przynoszą chorego do Jezusa i nie mogąc wejść drzwiami wpuszczają chorego przez dach. Uczą się też uczniowie, że do ich grona może należeć każdy, że podobnie jak ich Jezus powołuje celnika Lewiego (Łk 5, 27-39). Widzą też coraz wyraźniej, że pójście za Jezusem związane jest z trudnościami, że Jezusa nie wszyscy wychwalają (Łk 6, 1-11). Są tacy, którzy robią mu pod górkę. Będą robić i uczniom. W końcu uczniowe przekonali się, że za Jezusem nie chodzi się w luźnej grupie, ale w konkretnej, tej którą On powołał (Łk 6, 12-16), wybrał w konkretnym celu, że to nie jest jak chodzenie z kumplem na piwo – idę kiedy chcę. W końcu Jezus już z ukonstytuowaną grupą Dwunastu schodzi z góry i naucza wszystkich, którzy są. Apostołowie znów uczą się, że Jezus jest dla wszystkich dla Żydów i pogan. Mamy przecież tłum z żydowskiej Judei, ale też z pogańskich terenów Tyru i Sydonu.

Być uważnym

Przeszliśmy kolejne fragmenty Ewangelii dzielące poprzednią niedzielę i tę dzisiejszą. Zachęcam, byście czytali Ewangelię też w tygodnu, nie tylko te niedzielne fragmenty, ale też to co jest między nimi. Idźmy w ten sposób uważnie za Jezusem, dając Mu pierwszeństwo tak, jak tego chciał nas nauczyć tydzień temu. Te kolejne wydarzenia to za każdym razem była dla uczniów szansa na kolejne odkrycie, kolejne przyjrzenie się Jezusowi, kolejne przyjrzenie się sobie.

To tak, jak Wy przyglądaliście się sobie, swoim charakterom, nawykom, rodzinom zanim podjęliście decyzję o ślubie. Pewnie też częściej lub rzadziej, ale rozmawialiście o tym, co w sobie widzicie. Podobnie warto czynić nadal, w małżeńskim życiu – rozmawiać o tym czym żyjecie, jak żyjecie, co jest ważne, a co mniej, jak każde z Was przeżywa to co się dzieje. Oczywiście pamiętając by słuchać się nawzajem. Rozmowa z Jezusem też będzie tu bardzo ważna, żeby i On był obecny w Waszym życiu. Obecny w Waszej świadomości przez to, że będziecie z Nim rozmawiać (modlić się), spotykać się z Nim (przyjmować w komunii świętej i adorować w Najświętszym Sakramencie), że będziecie słuchać co mówi (Pismo Święte), ale też, że będziecie również o Nim rozmawiać ze sobą.

Na równinie

W Ewangelii u Mateusza Jezus mówi kazanie na górze, u Łukasza mamy kazanie na równinie. Jezus po wyborze Apostołów schodzi z nimi na dół, zatrzymuje się na równinie. To pierwszy raz, kiedy Łukasz przedstawia nam tak długie nauczanie Jezusa. Pozostaniemy na tej równienie już do końca tej części okresu zwykłego. W kolejne niedziele będziemy słuchać następnych fragmentów tej mowy Jezusa, aż rozpoczniemy Wielki Post i przerwiemy lectio continua Ewangelii wg św. Łukasza. Powórci ona do nas w tej formie po Wielkim Poście oraz okresie Wielkanocnym, czyli dopiero w niedzielę 12 czerwca br.

Tymczasem jesteśmy na równinie, na której zatrzymuje się Jezus. Ona jest symbolem zwyczajności. Czasu, w którym nic specjalnego się nie dzieje, nie ma fajerwerków, ani szczególnie wielkich bodźców. Taka wypełniona obowiązkami codzienność. Możemy przypuszczać, że w najbliższym otoczeniu Jezusa panuje niezwykła atmosfera. Dopiero co zostali wybrani Apostołowie, ich imiona Jezus wypowiedział zapraszając ich do czegoś niezwykłego. Wielu chodziło za Jezusem, bardzo wielu, a tych Dwunastu wybrał On. Ewangelista zanotuje:

W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc trwał na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami…

Łk 6, 12-13

To wielkie wydarzenie w szerokim gronie uczniów Jezusa. Ewangelista nadaje mu ton uroczysty. Jezus całą noc modli się, wzywa wszystkich uczniów i wybiera dwunastu. Stąd zejściu na równinę musiało towarzyszyć poczucie wybrania, dumy, pewnej euforii że zaczyna się coś niezwykłego w życiu tych wybranych. Przeczytajmy to w kontekście Waszego małżeńskiego powołania. Zaręczyny, potem za jakiś czas ślub, przeprowadzka, wspólne zamieszkanie, urządzanie domu na nowo, uczenie się nowej codzienności – wszystko w podekscytowaniu, radości. Wydaje się, że nic Wam nie zagraża, że wygraliście na loterii i teraz już będzie tylko dobrze. Kochacie się i to jest najważniejsze. Wszystko przezwyciężycie miłością. Wróćcie wspomnieniami do tych momentów Waszego życia. Ucieszcie się nimi. Zobaczie jacy byliście, jaka była Wasza miłość, co było dla Was ważne, jak ze sobą rozmawialiście, o czym marzyliście…

Błogosławieni

W tej atmosferze święta wszyscy garną się do Jezusa. Ewangelista powie nam, że

Przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób (…) A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich

Łk 6, 18a.19

Wtedy Jezus wypowiada słowa, które mogły zaszokować tłumy, ale też Apostołów. Mówi, że szczęśliwi są ubodzy, głodujący, płaczący, znienawidzeni. Dlaczego Jezus mówi takie rzeczy? Chce wszystkich swoich uczniów prowadzić w głąb doświadczenia wiary, w głąb samych siebie. Robi to samo, co tydzień temu zrobił z Piotrem. Zachęca ich, by głębiej zobaczyli swoje niedomagania. Zaprasza ich, by w jedności z Nim przeczytali swoją obecną sytuację. I tak, jak Piotrowi wskazał na jego potencjał, który zrealizuje się już to na ziemi. Tak tłumom wskazuje na potencjał, który zacznie się realizować tu w doczesności, a w pełni zrealizuje się w wieczności:

Cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie

Łk 6, 23

Kluczem do przeżywania trudności, których… co trzeba zaznaczyć Jezus nie pochwala, nie każe nam ich szukać i żyć tylko biedą, głodem, płaczem i odrzuceniem. Jezus pokazuje, że one po prostu są częścią życia doczesnego, że one będą bardziej lub mniej obecne w życiu każdego z nas. Stąd ważne jak się wobec nich zachowam. Kluczem do ich przeżywania jest jedność z Jezusem. Tak jak Jezus chciał z Szymonem wejść do jego łodzi po nieudanym połowie i pomóc mu inaczej odczytać to wydarzenie, tak samo chce być z każdym ubogim, głodnym, płaczącym, odrzuconym. Chce być! I chce pomóc nam przejść przez te sytuacje. W tym kluczu jest też ważny aspekt nadziei na wieczność (warto wrócić do naszego adwentu #przynadziei), że każdy z nas wierzy, że życie doczesne jest tylko etapem. Czasowo ograniczoną częścią życia, ale ani nie pierwszą, ani nie ostatnią. Prawdziwym i trwałym źródłem szczęścia dla człowieka jest Bóg. Żyjąc w jedności z Nim, żyjąc nadzieją na Niebo mogę pozostać głęboko szczęśliwym nawet pośród trudności. Czy to łatwe? Oczywiście, że nie. Pisząc tę #niedzielę otrzymałem internetowy wpis o. Krzysztofa Pałysa OP, chciałbym krótki fragment zacytować:

„Kardynał Journet nauczył mnie dziecięcego (ale nie naiwnego) podejścia do wiary, aby starać się Bogu ufać wbrew wszystkiemu, a w ciągu dnia wszystko Mu oddawać. I nie jest tak, że cierpienie zawsze wówczas odstępuje, ale nie odstępuje także i pokój. 

Wierzę, że siła, którą daje nam Bóg (nazywana w chrześcijaństwie łaską) związana jest także z trudami, które przechodzimy. I przyznam się, że to nie w chwilach pochwał od ludzi, ale w momentach samotności, upokorzeń czy duszpasterskich niepowodzeń najmocniej towarzyszyło mi poczucie bliskości Chrystusa oraz Matki Najświętszej. 

Tak to już bowiem jest, nie tylko w życiu księży, że dopiero kiedy ten świat nie daje pocieszenia, przychodzi ono od Boga.”

o. Krzysztof Pałys OP (źródło: Facebook, dostęp 10.02.2022 r.)

Trudności

Wspomniałem, że idziemy w stronę Wielkiego Postu. Ten nieodłącznie kojarzy się nam z krzyżem Chrystusa. I nasza doczesność związana jest z krzyżem. Najpierw tym Chrystusowym, który jest dla nas znakiem miłości, poświęcenia się dla mojego dobra, znakiem zwycięstwa dobra nad złem, miłości nad nienawiścią, życia nad śmiercią. Tak, krzyż – narzędzie hańby, poniżenia i śmierci, dzięki temu, że wziął go na siebie Chrystus Pan, stał się swoim przeciwieństwem. To dlatego Jezus może powiedzieć błogosławieni jesteście ubodzy…, głodujący…, płaczący…, odrzuceni… To dlatego nasze życie doczesne wraz z jego trudnościami, cierpieniami, krzyżami może być pełne wewnętrznego pokoju – bo jest scalone z Ukrzyżowanym, Kochającym.

Ewangelista Mateusz redagując kazanie na górze zaznaczył: błogosławieni ubodzy w duchu. Tym dopowiedzeniem, w stosunku do wersji Łukaszowej, wskazuje, że prawdziwie błogosławiony – szczęśliwy jest każdy, kto ze swą biedą, jakakolwiek by ona była przychodzi do Boga, żeby się Jemu się powierzyć. Przyjmuje, że nie wszystko potrafi, nie wszystko mu się udaje oraz uznaje, że nie musi się zawsze udać, że w ziemskie życie wpisane jest niepowodzenie. Usłyszcie to dziś i w tym tygodniu o sobie:

Błogosławieni jesteście!

ks. Maciej Dalibor,
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.