Rodzinne etiudy

Jedność od podstaw

25 stycznia 2021 1 komentarz

Obrazki małżeńskie

Jakiś czas temu, kiedy przygotowywaliśmy się do naszej 20 rocznicy ślubu, młodzi narzeczeni zapytali mnie, jak z perspektywy czasu to widzę, co jest najważniejsze, co sprawia, że trwamy w różnych trudnościach. Ta rozmowa wróciła mi ostatnio, choć w szerszym kontekście. W dniach 18 – 25 stycznia 2021 trwa Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. W tym roku usłyszałam w sercu mocne zaproszenie, by włączyć się w tę modlitwę, ponieważ Ewangelią przewodnią tego tygodnia jest mój ukochany fragment św.  Jana (J 15, 1 – 17), a szczególnie jeden werset. Często się śmieję , że „zazdroszczę” znajomym księżom ich obrazków prymicyjnych, pamiątki ich Mszy świętej promicyjnej. Na tych obrazkach, oprócz imienia i nazwiska księdza, daty, miejsca, podziękowań, znajdują się też słowa szczególnie ważne dla danego neoprezbitera, najczęściej zaczerpnięte z Pisma Świętego. Lubię pytać po latach znajomych księży, jakie słowa umieścili na swoich obrazkach. Lubię patrzeć, jak rezonują one w ich życiu. Kiedyś zastanawiałam się, co umieściłabym, gdyby małżonkowie też mieli takie obrazki na pamiątkę zawarcia sakramentu małżeństwa i myślę że byłby to właśnie werset tego rozdziału Ewangelii św. Jana:

Jak mnie umiłował Ojciec , tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej

J 15, 9

Jedność we własnym domu

Dlaczego wróciła mi rozmowa z naszymi młodymi znajomymi akurat w tym czasie? Często ostatnio odczuwam dotkliwie podziały w Kościele. Biblista, ksiądz Wojciech Węgrzyniak na swoim profilu na facebooku, napisał: 

Mamy dzień judaizmu, islamu, tydzień modlitw o jedność chrześcijan. Marzy mi się, żeby był tydzień modlitw i spotkań o jedność katolików. Najlepiej gdyby był on przed tygodniem modlitw o jedność chrześcijan. Bo czasem wygląda to tak, że potrafimy być mili i życzliwi, dogadywać się i spotykać z ludźmi, którzy nie podzielają naszej wiary, ale już stanąć ramię w ramię i próbować zrozumieć się we własnym domu, wydaje się być zadaniem ponad ludzkie i religijne możliwości.


Bardzo mi te słowa są dzisiaj bliskie. Modląc się w tych dniach, zadaję sobie pytanie, jaki my jako małżonkowie, rodzina możemy mieć wkład w budowanie tej chrześcijańskiej jedności. Jedną z takich malutkich cegiełek jest dla mnie fakt, że staramy się żyć bardzo konkretnie w codzienności tym co daje nam Kościół. Jeżeli Papież daje nam Rok św. Józefa, to znaczy, że daje go mi, naszej rodzinie. Jeśli pisze List Apostolski PATRIS CORDE, to znaczy, że pisze go do mnie, ponieważ należę do Wspólnoty Kościoła. Jeśli otrzymuję od kogoś list, to go czytam i próbuję na niego odpowiedzieć. Na naszym stole od kilku tygodni stoi ikona św. Józefa. Codziennie podczas wieczornej modlitwy wzywamy jego wstawiennictwa. Staramy się jeszcze lepiej poznać tego Świętego i uczyć się od niego. W Kościele dużo jest takich wydarzeń: Rok Miłosierdzia, Rok Brata Alberta, Tydzień Bibijny, Tydzień Modlitw o Powołania do Kapłaństwa i Życia Zakonnego czy choćby dzisiejsza Niedziela Słowa Bożego. Wierzę, że to czym nas obdarza to jest Łaską, a nie jedną z wielu wiadomości w mediach katolickich, nad którymi przechodzę do porządku dziennego. Że te wszystkie wydarzenia są znakiem Bożej Miłości, którą wystarczy tylko przyjąć, trwać w Niej, by wydawać owoc – owoc jedności.

Jedność własnego serca

To co urzekło mnie w materiałach przygotowanych na Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan, to intencje proponowane na kolejne dni. Plan czuwań prowadzi od naszej wewnętrznej integralności i trwania w Chrystusie, poprzez wyrażenie pragnienia ponownego odkrycia widzialnej jedności chrześcijan, aż po otwarcie na jedność wszystkich narodów i na całe stworzenie (zaczerpnięte z „Materiały na TYDZIEŃ MODLITW O JEDNOŚĆ CHRZEŚCIJAN 18 – 25 stycznia i cały rok 2021”, Warszawa 2020 – TUTAJ). Bardzo porusza mnie, że modlitwa o jedność chrześcijan wychodzi od jedności serca osoby: przyjęcia wybrania, dojrzewania wewnętrznego, by dopiero wtedy przyjąć drugiego i budować wspólnotę. Trudno otwierać się na dialog międzywyznaniowy, kiedy jesteśmy tak podzieleni w Kościele Katolickim, w parafiach, wspólnotach, rodzinach, małżeństwach. Często wydaje nam się, że nie mamy wpływu na tę sytuację. Tymczasem dobra nowina jest taka, że dbając o integralność własnego serca, mojej najbliższej wspólnoty: małżeństwa, rodziny, wspólnoty parafialnej wnoszę mój wkład w budowanie tej chrześcijańskiej jedności. Kiedy wspominani na początku młodzi narzeczeni zapytali mnie, co wydaje mi sie ważne w trosce o naszą małżeńską jedność, pomyślałam właśnie o tej integralności serca, poznawaniu siebie, pracy nad sobą, dobrej relacji z samą sobą, bez których trudno o dialog, przyjęcie drugiego. Jak rozumiem dziś tę integralność? Ta praca nad sobą, poznawanie siebie nie są skierowane na samorealizację, ale na to bym wszystkich poziomach: fizycznym, psychicznym i duchowym oddawała wszystko Panu Jezusowi, by On to jednoczył i przemieniał Swoją Miłością. Często mam wrażenie, że korzeniem tak wielu konfliktów, problemów w komunikacji jest to, że nie kochamy samych siebie. Na portalu Stacja 7 w rozmowie zatytułowanej „Ojca Leona sposób na jedność” benedyktyn o. Leon Knabit odpowiada na pytanie: 

Czyli, żeby budować jedność, najpierw muszę kochać siebie?

Tak. Ale nie chodzi o miłość własną, tylko o kochanie siebie. Jeśli kocham siebie, to tę miłość dobrze pojętą rozlewam na innych. Natomiast jeżeli siebie nie kocham, wciąż się stresuję, wewnętrznie buntuję, nic mi się nie podoba, wszystkich krytykuję, to nie potrafię w takiej sytuacji kochać bliźnich. Człowiek zły na innych nie będzie tworzył jedności.

o. Leon Knabit OSB

Dopiero przyjmując Miłość Pana Boga, trwając w Niej, otwieram się na przyjęcie bez lęku drugiego człowieka, na dialog, tak jak mówi o tym Pan Jezus w Ewangelii, od której zaczęłam.

To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.

J 15, 12

Jedność całego ciała

Zakończę może nietypowo, bo cytatem dotyczącym życia zakonnego, nie małżeńskiego, ale myślę, że pięknie podsumowuje on ten temat i można go potraktować uniwersalnie. Kiedy czytałam różne artykuły na temat jedności, w jednym z nich rzucił mi się w oczy fragment Konstytucji Towarzystwa Jezusowego:

Szczególnym węzłem jednoczącym członków Towarzystwa między sobą i z ich głową jest umiłowanie Boga i Pana naszego, Jezusa Chrystusa, jeżeli bowiem Przełożony i podwładni będą ściśle zjednoczeni z Jego Boską i najwyższą Dobrocią, bardzo łatwo będą się mogli zjednoczyć między sobą, dokona tego przecież ta sama miłość, która spływając od Boga, rozciągnie się na wszystkich bliźnich, a w szczególniejszy sposób na całe ciało Towarzystwa.  

Konstytucje, nr 671

Wierzę, że można to odnieść do wszystkich relacji – jeżeli małżonkowie, rodzice, dzieci, dziadkowie, księża, parafianie będą ściśle zjednoczeni z Jego Boską i najwyższą Dobrocią,  bardzo łatwo będą się mogli zjednoczyć  między sobą, dokona tego przecież ta sama miłość, która spływając od Boga, rozciągnie się na wszystkich bliźnich.

Zuzanna
Zychowicz – Skrzecz

Komentarze: 1

Jedna odpowiedź do “Jedność od podstaw”

  1. Anna pisze:

    Pięknie. Kocham Cię Zuza. Bardzo głębokie i dające do myślenia. Dziękuję. Anna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *