Niedziela na serio

Zgłoś się

23 kwietnia 2022 0 komentarzy

Jeszcze uroczyściej

Bardzo lubię to zakrzywienie czasu, które serwuje nam liturgia w czasie Oktawy. Kolejne dni naszego ziemskiego kalendarza lecą, a my ciągle w kalendarzu liturgicznym jesteśmy tego dnia, w którym Jezus zmartwychwstał. Dzieje się tak, żebyśmy jeszcze uroczyściej głosili Jego chwałę. W niedzielę kończącą Oktawę pokazuje to nawet Liturgia Słowa. Znów słyszymy:

Wieczorem w dniu zmartwychwstania…

J 20, 19

i zaraz potem:

…a po ośmiu dniach…

J 20, 26

Wczytajmy się w całość dzisiejszej Ewangelii

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.

A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»

Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».

A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».

Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!»

Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».

I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.

J 20, 19-31

Pomiędzy pierwszym i ósmym dniem dzieje się bardzo dużo. Wiele spotkań ze Zmartwychwstałym. Wiele łez, smutków, rozczarowań zostaje zamienionych na radość, pokój, sens. Warto spojrzeć w ten wieczór dnia zmartwychwstania, jak możemy nazwać ostatni dzień Oktawy na całość tego bardziej uroczystego czasu. Na moje tegoroczne spotkania ze Zmartwychwstałym. Na Wasze małżeńskie/rodzinne świętowanie. Czy tam było miejsce na życie? Choćby na jakiegoś człowieka w bieli, który mówił nie ma Go tu, zmartwychwstał czy też przypomnijcie sobie jak wam mówił…? To tak ważny dla życia duchowego tydzień, że cennym jest podsumować go i wyciągnąć wnioski.

Do ostatniej chwili

Nawet jeśli to podsumowanie wypadłoby blado, to zauważmy, że i w gronie Apostołów różnie było z przeżywaniem zmartwychwstania Jezusa. Ostatecznie nie chodzi o to, kiedy czy ile razy, ale raczej o to czy w ogóle i co dalej! Tomasz apostoł dziś, w Wielki Piątek tzw. Dobry Łotr między nimi i po nich wielu innych znanych nam lub nie znanych świadczą, że Pan przychodzi do każdego w różny sposób i o różnym czasie. Nam trzeba być wyczulonym na Jego obecność. Oczekiwać jak Oblubienica Oblubieńca z Pieśni nad Pieśniami. Piękne w tych historiach jest obserwowanie jak On – Zmartwychwstały potrafi dopasować się do każdego. Wejść w płacz Marii Magdaleny, zagłębić się w ucieczkę uczniów z Emaus, czy jak dziś odpowiedzieć na pragnienia Tomasza. Będziemy się tym scenom przyglądać przez cały okres wielkanocny w naszych poniedziałkowych, środowych i piątkowych spotkaniach z kolejnymi stacjami Drogi Światła.

Jest ze mną

Dziś mamy danego nam w liturgii św. Tomasza, który pierwszego dnia po szabacie nie był razem z uczniami w Wieczerniku, kiedy przyszedł do nich Pan. Historia się powtarza. Najpierw uczniowie, którzy teraz są już w roli świadków Jezusowego powstania z martwych, nie wierzyli kobietom – pierwszym świadkom. Teraz uczniom nie wierzy Tomasz. Chce na własne oczy, własnoręcznie przekonać się, że Jezus żyje. O tym mówiłem przed tygodniem. To jest kwestia życia i śmierci. Tu się rozgrywa Tomaszowe chcę żyć, dlatego potrzebuje osobiście przekonać się o całkowitej pewności nauk-katechez, których mu udzielono (by nawiązać Ewangelii wg. Św. Łukasza). Przekona się całkowicie, gdy osobiście spotka Zmartwychwstałego. Jezus o tym wie. Dał się spotkać Marii z Magdali, Piotrowi, pozostałym, daje Tomaszowi, a także każdemu z nas. Daje i to w taki sposób jak każdy z nas tego potrzebuję, jak potrafi Go przyjąć, rozpoznać. Dzieje się tak dlatego, że Jezus ciągle jest z każdym z nas i zna każdego. To, czego nie wolno nam pominąć, to pragnienie Tomasza – on chce spotkać Jezusa. Czasem bywa tak, że my w ogóle nie chcemy spotkać Jezusa, albo przynajmniej nie ma tego w naszej świadomości. Chcemy przeżyć święta, odpocząć, zjeść coś dobrego. Czasem chcemy nawet pójść do kościoła czy jakoś więcej się pomodlić, ale czy chcemy spotkać Jezusa? W perspektywie życiowego powołania np. małżeństwa może być bardzo podobnie. Chcę mieć piękną żonę, dwójkę dzieci, dom z ogródkiem itd., ale czy chcę w mej żonie spotykać Jezusa? Czy chcesz Go spotykać w Waszym małżeństwie, w sobie, w waszych dzieciach itd.? Tutaj warto postawić kolejne pytanie: czy chcesz spotykać swoją żonę, a nie tylko np. jej ciało, umiejętność ogarniania spraw, czy inną przydatną sprawność?

To Tomaszowe pragnienie pomogło mu się rozwinąć, przejść dalej przez swoje oczekiwania i skupić się na istocie rzeczy.

Zna mnie

Jezus podejmuje te Tomaszowe oczekiwania wyrażone wobec grona Apostołów. Przychodzi znów do Wieczernika i mówi do Tomasza jego własnymi słowami:

rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku

J 20, 27

To jest to samo, co zrobił z Marią Magdaleną pytając ją dlaczego płacze. To samo, co zrobił z uczniami uciekającymi w nostalgię idąc wraz z nimi do Emaus – On ciągle wchodzi w moją codzienność taką jaka ona jest, dostosowując się do mojej kondycji, sytuacji i powoli prowadząc mnie wzwyż. Pokazuje mi Jezus, że doskonale mnie zna i że nie wymaga ode mnie, bym był kimś innym. Nie wymaga od Piotra by biegał tak szybko jak Jan, a od Jana by chciał dotykać jak Tomasz. Szanuje inność każdego. 

To też ważne w małżeństwie, by nie wymagać od siebie, by ona czytała mapę jak ja, a ja bym gotował jak ona lub odwrotnie. Trzeba tu iść drogą Jezusa – coraz bardziej siebie (i siebie samego i żonę/męża) poznając, towarzyszyć drugiemu w jego własnej drodze wzwyż.

Zgłoś się

Co się dzieje w tym spotkaniu Pana z Tomaszem? Napisałem wyżej, że Jezus pomógł mu przejść przez jego oczekiwania dotyczące tego spotkania. To ważny moment, ponieważ nie wiemy, czy Tomasz zrealizował to, co zamierzał. Ewangelista zanotował tylko, że Jezus mu to zaproponował, a potem słyszymy wyznanie wiary Tomasza. Sztuka pokazuje nam tego apostoła wkładającego swe palce w ranę Jezusa, ale to nie wynika z tekstu. Jezus mówi tylko o tym, że Tomasz ujrzał:

po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz [domu] i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!» Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!» Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli»

J 20, 26-29

Tę zachętę Jezusa podnieś palec (…) podnieś rękę słyszę dziś tak bardzo szkolnie, jak zachętę nauczyciela do ucznia, żeby się zgłaszał. Wezwanie go do aktywności, do zaznaczenia swojej obecności.

Zobacz i stań się uczestnikiem

Pierwsza forma aktywności do jakiej zaprasza Jezus Tomasza to zobaczenie. Jakby mu mówił: zobacz na własne oczy, dostrzeż, że zmartwychwstałem, Jestem. To ważne, ale ciągle jeszcze zewnętrzne. Wy w małżeństwie też dobrze, jak będzie się widzieć, dostrzegać swoją drogę, zalety, ograniczenia. To już będzie coś, ale to jeszcze nie wszystko.

Druga forma aktywności, to bezpośrednie uczestnictwo: włóż ją do Mego boku mówi Jezus do Tomasza. My znamy ten bok. Liturgia podpowie nam idąc za Janową Ewangelią, że

Z Jego przebitego boku wypłynęła krew i woda i tam wzięły początek sakramenty Kościoła, aby wszyscy ludzie, pociągnięci do otwartego Serca Zbawiciela, z radością czerpali ze źródeł zbawienia

Prefacja o NSPJ

Włożyć swą rękę (czytam ją – przypomnę – jako znak obecności, mojego zaangażowania, aktywności) w bok Jezusa, który został zraniony włócznią z miłości do nas to znaczy całą swoją osobę (obecność, zaangażowanie, aktywność) zanurzyć, wsadzić w miłość Jezusa. Jak to zrobić? Przez sakramenty. Stać się w pełni zaangażowanym odbiorcą miłości Jezusa do mnie poprzez świadome, aktywne, rozumne, całościowe (fizyczność, duchowość, psychika) uczestnictwo w sakramentach Kościoła. Stać się świadomym Bożej miłości do mnie przez życie tymi sakramentami w codzienności. Przez korzystanie z ich mocy. Wiarę w to, że one są skuteczne w udzielaniu mi Bożej siły. Przywoływanie tej siły, powoływanie się na nią, uczenie jej żony/męża, dzieci, wnuki, dzieci chrzestne. Wtedy przekraczam swoje wizje, oczekiwania, ambicje itd. Nie dlatego, że one nie są ważne czy, że nie mogę ich mieć. Są one ważne i mogę je mieć. Jednak są one wtedy w służbie ostatecznego celu mojego życia. W służbie mojego powołania i nie destabilizują mojej codzienności, bo np. dzieci chodzą w dziurawych butach, gdyż rodzice chcą pojechać na Hawaje na wakacje.

Stańmy się świadomie uczestnikami Bożej Miłości.

ks. Maciej Dalibor,
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.