Niedziela na serio

Uśmierzyć ból

9 kwietnia 2022 0 komentarzy

Nie cofaj się

Zakończyliśmy tydzień temu na pokorze, którą pokazał nam św. Paweł w II czytaniu. Z tego samego listu, Listu do Filipian, pochodzi i dzisiejsze II czytanie, ale zostańmy jeszcze na chwilę przy kontekstach zeszłej niedzieli. Św. Paweł, pozostający w więzieniu ze względu na wiarę i głoszenie Jezusa Chrystusa, wskazując swój własny przykład przestrzegał Filipian i nas przed robieniem w wierze kroku wstecz. W kolejnych wersetach 3 rozdziału pisał:

Bądźcie, bracia, wszyscy razem moimi naśladowcami i wpatrujcie się w tych, którzy tak postępują, jak tego wzór macie w nas. Wielu bowiem postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego, o których często wam mówiłem, a teraz mówię z płaczem. Ich losem – zagłada, ich bogiem – brzuch, a chwała – w tym, czego winni się wstydzić. To ci, których dążenia są przyziemne.Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować.

Flp 3, 17-21

Los, bóg, chwała

To cofanie się pokazane jest w trzech akordach jako: los – zagłada, bóg – brzuch i chwała – to czego powinniśmy się wstydzić. W skrócie określone to jest jako przyziemne dążenia. Na starcie Wielkiego Tygodnia po pierwsze w kwestii przeżywania tego czasu, świętowania warto zapytać: ku czemu dążę w mojej codzienności? Czyli: jaki los gotuję sobie takim, a nie innym postępowaniem tu i teraz? Co/kto jest dziś moim bogiem, a może Bogiem? Co jest dziś moją chwałą, czyli czym się dziś chwalę przed innymi, czym mogę się pochwalić przed ludźmi, przed Bogiem? 

To samo może się stać przedmiotem refleksji w kontekście życia w ogóle, małżeństwa, rodziny. Dokąd to zmierza, czemu/Komu składamy podstawowy hołd, czym się szczycimy? Czy w tym całym galimatiasie codzienności mam zarezerwowaną, ważną przestrzeń na podjęcie spraw mojej Ojczyzny – Nieba? Czy świętujesz Twój osobisty dzień niepodległości – rocznicę chrztu świętego? Z jakim szacunkiem odnosisz się do godła – Krzyża Świętego? Czy jesteś obecny i zaangażowany ciałem i duchem na celebrowaniu uroczystości państwowych – Eucharystii?

Wszystkie te elementy bardzo mocno wybrzmią w tym Wielkim Tygodniu. Staniemy podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej wobec myjącej nam nogi, dającej nam siebie Miłości. Ucałujemy klęcząc Drzewo Krzyża i odnowimy chrzcielne Przymierze z Bogiem. Zrobimy to po to, żeby te trzy akordy znów brzmiały dźwięcznie, bez fałszu, współgrając ze sobą, a my dzięki temu staniemy się na powrót prawdziwi tzn. autentyczni w życiu wiarą – pokorni.

Przykład

Zanim Apostoł Narodów we wspomnianym fragmencie wskazał na siebie. Pokazał czytelnikom Jezusa – żródło wszystkiego. Pisał o Nim, co słyszymy dziś w liturgii:

Chrystus Jezus, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi. A w zewnętrznej postaci uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej.

Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem – ku chwale Boga Ojca.

Flp 2, 6-11

Pokazał Go w kontekście pokory, czyli Osoby, u której los – Bóg – chwała są dobrze ustawione, grają do jednej bramki. To właściwe ustawienie swego wnętrza skutkuje tym, że w chwili śmierci Jezus może powiedzieć z zupełną ufnością:

Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego

Łk 23, 46

Dobrze umrzeć

Chwila śmierci jest ważna – pojawiła się ona w ostatnim, piątkowym rozważaniu Drogi Krzyżowej na naszej stronie – bo jesteśmy tu na ziemi ze świadomością, że ona nas spotka prędzej czy później. Wierzymy, że wraz z nią nasza egzystencja się nie kończy, że wtedy przechodzimy na najważniejszy etap życia, że dwa wcześniejsze: ten w łonie mamy i ten na planecie Ziemia są preludium do pełni życia. Nasze dążenia więc dobrze, by było, żeby były zakotwiczone w tej pełni życia, a nie tylko w tym, co przyziemne.

Wzór umierania dał nam Chrystus i nie chodzi tu o okoliczności w jakich nasz Pan oddawał ziemskie życie, ale o sposób w jaki do zrobił. Chodzi o kluczowe dwa zdania. Jedno przywołane wyżej i to chronologicznie wcześniejsze:

Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią

Łk 23, 34

Uśmierzyć ból

Jezus prosząc Ojca o przebaczenie dla swoich oprawców pokazuje, że Jego dążenia nie są przyziemne (np. życzenie jakiegoś nieszczęścia dla oprawców za to, co robią złego) pokazuje, że Jego ojczyzna jest w Niebie, że Niebo jest też ojczyzną oprawców. Zatem On chce im pomóc do tej Ojczyzny dojść, wrócić do Ojca, po to przecież stał się człowiekiem i przyszedł na ziemię. Warto zauważyć, że Jezus w najtrudniejszym momencie swojego życia, gdy jest wyczerpany, cierpiący, wyśmiewany, odrzucany, że wtedy właśnie pozostaje przy dążeniach dotyczących życia wiecznego, nie próbuje sobie ulżyć za wszelką cenę wchodząc w przyziemne dążenia (jak np. jeden z łotrów wiszący obok i urągający Jezusowi). Wręcz przeciwnie, wchodzi w ten trud i wewnątrz niego, pomimo niego dostrzega człowieka, który ma o wiele większy problem. Problem Jezusa jest doczesny – teraz cierpi. Problem Jego oprawców jest poważniejszy – dotyczy ich zbawienia wiecznego. Zatrzymajmy się w tym miejscu i przemódlmy nasze reakcje wtedy, gdy cierpimy, gdy jesteśmy odrzucani, wyśmiewani… To wielkie wyzwanie dla nas, by pośród trudów być skoncentrowanymi na sprawach Niebiańskiej Ojczyzny, a nie na ziemskim odwecie. Nie chodzi tu o propagowanie cierpiętnictwa, jakieś pomijanie trudów, udawanie ze wszelkich sił, że ich nie ma, czy nie pomaganie sobie w niwelowaniu wewnętrznego bólu. Chodzi o to, by świadomie przeżywać trudne chwile w życiu. By nazwać co bolesne, wiedzieć, że to nie jest dobre i skoncentrować się w tym na Ojcu, by ten ból uśmierzyć mądrze. W taki sposób, który przyniesie nie tymczasową, doraźną ulgę bo np. wypiję sobie drinka i się rozluźnię, albo kupię kolejną parę butów, ale sensownie pomoże zobaczyć problem, nazwać go i podjąć środki zaradcze. U Jezusa skoncentrowanie się na Ojcu, perspektywa Nieba dała Mu wolność, by w taki sposób postępować, dlatego ostatnim co powie przed śmiercią jest:

Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego

Łk 23, 46

Robił to przez całe ziemskie życie – powierzał się Ojcu. Robi to więc i w momencie śmierci.

Nauka krzyża

W kolekcie Niedzieli Palmowej mamy zawartą ważną prośbę:

Boże, aby dać ludziom przykład pokory do naśladowania, sprawiłeś, że nasz Zbawiciel przyjął ciało i poniósł śmierć na krzyżu. Daj nam pojąć naukę płynąca z Jego męki.

Kolekta Niedzieli Palmowej

XIX wieczny jezuita Karol Antoniewicz (więcej TUTAJ) napisał znaną pasyjną pieśń. Jest ona wyrazem jego życiowego doświadczenia, w którym wiele było trudów, którym musiał stawić czoła. Z tego, co spotykamy w teście pieśni, który napisał widać, że przynajmniej próbował on pojąć naukę płynącą z męki Pana Jezusa. Rozpoczynając Wielki Tydzień chciejmy i my odrobić tę lekcję i odgadnąć krzyż, by w boleści serca, wtedy gdy jesteśmy zawiedzeni, zdradzeni nie upaść, ale opowiedzieć się po stronie Nieba.

1. W krzyżu cierpienie w krzyżu zbawienie,
W krzyżu miłości nauka.
Kto Ciebie Boże, raz pojąć może,
Ten nic nie pragnie, ni szuka.

2. W krzyżu osłoda, w krzyżu ochłoda,
Dla duszy smutkiem zmroczonej.
Kto krzyż odgadnie, ten nie upadnie,
W boleści sercu zadanej.

3. Kiedy cierpienie, kiedy zwątpienie,
Serce ci na wskroś przepali,
Gdy grom się zbliża, pośpiesz do krzyża,
On ciebie wesprze, ocali.

4. Gdy cię skrzywdzono, albo zraniono,
Lub serce czyjeś zawiodło:
O nie rozpaczaj, módl się, przebaczaj,
Krzyż niech ci stanie za godło.

Błogosławionego Wielkiego Tygodnia!

ks. Maciej Dalibor,
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.