Niedziela na serio

Śmieci

2 kwietnia 2022 0 komentarzy

Znak przymierza

W minioną niedzielę mówiłem o znakach przymierza. Mają one na celu umacniać w wierności zawartemu przymierzu. Pytałem o Wasze znaki, które pomagają się Wam poruszać po drogach małżeńskiej miłości. Oczywiście podstawowym znakiem Waszego przymierza jest obrączka. Liturgia sakramentu małżeństwa nazywa ją znakiem trzy razy:

Niech Bóg pobłogosławi te obrączki, które macie sobie wzajemnie nałożyć jako znak miłości i wierności…

Na znak zawartego małżeństwa nałóżcie sobie obrączki…

N. przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności…

Obrzędy sakramentu małżeństwa

Noszony przez Was znak przymierza jest po pierwsze pobłogosławiony przez Boga, pokropiony wodą święconą, a to oznacza, że należy do tzw. sakramentaliów Kościoła. Czym one są?

Sakramentaliami nazywa się święte znaki ustanowione przez Kościół. Mają one na celu przygotowanie ludzi do przyjęcia owocu sakramentów oraz uświęcanie różnych okoliczności życia.

KKK 1677

To trochę jak znaki drogowe, które mają przygotować, pomóc użytkownikom drogi, w bezpiecznym odbyciu podróży. Warto pamiętać o tym poświęconym okręgu na własnym palcu i palcu żony/męża. O tym, że to znak Twojej miłości i wierności na Jej/Jego palcu i znak Jego/Jej miłości i wierności na palcu Twoim. Mówiliście o tym w momencie wsuwania obrączki na swoje palce. Traktujcie więc te obrączki jako coś szczególnego. Coś co sięga najgłębszego wymiaru Waszego bycia razem: małżeńskiej jedności mężczyzny i kobiety, a także Waszej jedności z Bogiem, bo są one pobłogosławione przez Boga, włączone w obieg miłości między Nim, a człowiekiem. Mają więc one przypominać o miłości i wierności tej osoby której oddałeś/oddałaś całkowicie swoje życie, ale tez o miłości Tego, który całkowicie swoje życie oddał tak za Ciebie, jak za Tę drugą osobą, z którą tworzycie małżeństwo.

Drugi znak

Oprócz obrączki jest jeszcze inny znak małżeńskiego przymierza. Nie tak prosty do zauważenia, a ważniejszy. O ile obrączka może zostać przez Was zgubiona, może stać się za mała – warto wtedy zadbać o nową, poszerzoną – o tyle bardzo źle by było, gdyby ten kolejny znak zgubił się Wam w codzienności. Mówi o nim liturgia małżeństwa, a także nasza dzisiejsza modlitwa dnia – kolekta V niedzieli Wielkiego Postu. Podczas ślubu kościelnego słyszymy:

Prośmy Ducha Świętego, aby uświęcił ten związek i dał narzeczonym łaskę wytrwania. Niech ich miłość przez Niego umocniona stanie się znakiem miłości Chrystusa i Kościoła.

Obrzędy sakramentu małżeństwa

Wasza miłość wyrażana na wiele różnych sposobów od modlitwy za siebie przez znoszenie swoich słabości po intymne zbliżenia jest znakiem tego jak Chrystus kocha swój Kościół – każdego z nas. W modlitwie dnia prosimy dziś Boga:

Udziel nam łaski, abyśmy gorliwie naśladowali miłość Twojego Syna, który oddał własne życie za zbawienie świata

Kolektą V niedzieli Wielkiego Postu

Tutaj jest już większe wyzwanie niż przy noszeniu obrączki. Tutaj potrzebujecie działać w jedności, bardziej się wysilić, współgrać. Uznajmy, że taki czytelny na zewnątrz znak miłości, to jak strzelenie bramki przez napastnika. Wymaga to współpracy całej drużyny, wypracowanych w pocie czoła zagrań, a nade wszystko wzajemnego zrozumienia w drużynie tak, by można było grać niemal na pamięć (jak Robert Lewandowski z Thomasem Muellerem w Bayernie Monachium). Napastnik potrzebuje reszty drużyny, a ona potrzebuje jego. Nie sposób wyjść na mecz w pojedynkę, gdy naprzeciw stoi 11 zawodników drużyny przeciwnej. W małżeństwie podobnie. Tego znaku nie da się zrealizować w pojedynkę, tutaj trzeba wspólnoty, bycia razem, grania do jednej bramki. Wiecie przecież jak to jest ważny choćby w wychowaniu dzieci.

Ku byciu znakiem

Te zdobywane bramki miłości to jak owoce ziemi Kanaan z poprzedniego tygodnia. Spożywają je ci, którzy przeszli przez rozczarowanie i dzięki życiu przymierzem zawartym z Bogiem wchodzą do Ziemi Obiecanej i spożywają z niej owoce. To jak dochowana czystość przedmałżeńska. Może być z trudem chroniona, może nawet jakaś obolała, nadwątlona po drodze ku małżeństwu. Jednak, gdy była o nią walka, gdy była ona postawiona jako wartość, to owoc wyczekanej, chcianej, już małżeńskiej intymności może być szczególnie słodki i rodzić wielką radość i rozkosz.

Droga do bycia widzialnym znakiem miłości prowadzi od realności życia zawartym przymierzem, przez oparcie się na Bogu – Miłości (oparcie tak jednostkowe każdego z małżonków, jak i wspólne oparcie małżeńskiej jedności), aż do przebaczania sobie nawzajem. Pamiętacie przecież, że ostatnim punktem w małżeńskim dialogu jest:

a nade wszystko przebaczać

Z przebaczeniem spotyka się dziś w Ewangelii kobieta, którą dopiero pochwycono na cudzołóstwie. Pośród zgiełku oskarżeń, świadomości tego, co mówiło Prawo spotyka się z czymś, czego nie mogła się spodziewać. W momencie, kiedy już żegnała się z życiem słyszy:

I Ja ciebie nie potępiam

J 8, 11

Niespodziewana reakcja

Nie mówi jej Jezus, że nic się nie stało. Grzech nazywa grzechem, ale On jeden ma moc, aby grzech przebaczyć do końca i darować winę. Zaskakuje Jezus wszystkich. Zachęcam, by w tym miejscu się zatrzymać i rozważyć: kiedy ostatnio pozytywnie zaskoczyłeś swoją żonę? Kiedy ostatnio zachowałeś się zupełnie inaczej tzn. lepiej, mądrzej, cierpliwiej…, mimo tego, że wszystko wokół mogło wskazywać na coś innego?

A może trzeba byłoby z Panem Bogiem przemodlić sprawę tego, jakie Twoje sposoby reagowania powinny zostać przez Ciebie przepracowane, bo są oskarżaniem, kamienowaniem (nawet jeśli nie fizycznym to np. słownym) tej drugiej osoby. Może ten znak przymierza domaga się dziś od Ciebie bardziej gorliwego naśladowania Jezusa w Jego miłości do Kościoła?

Uznać za śmieci

Co może pomóc w takiej pracy nad sobą? Wczytajmy się z uwagą w drugie niedzielne czytanie:

Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, mojego Pana.

Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim – nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną dzięki wierze w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze – przez poznanie Go: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach – w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych.

Nie mówię, że już to osiągnąłem i już się stałem doskonały, lecz pędzę, abym też to zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa.

Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę, w Chrystusie Jezusie.

Flp 3, 8-14

Przeczytajmy tę lekcję w specyficzny sposób i tam, gdzie pojawia się Chrystus, Bóg przypomnijmy sobie, że chodzi o Miłość. By iść, również przez małżeńskie życie i wydawać owoce miłości, należy Miłość postawić ponad wszystkim. Inne sprawy uznać za śmieci w zestawieniu z Miłością. Ze względu na poznanie Miłości, pozyskanie Miłości, znalezienie się w Niej, doświadczanie Jej. Mówię tu o Miłości, którą jest sam Bóg, ale w Niej zawiera się przecież Wasza małżeńska miłość. Trzeba więc, żebyście w Waszej relacji miłość do siebie postawili ponad wszystko inne, co ziemskie. Postaw miłość do żony ponad Twoje ambicje, ponad to, że zawsze Ty musisz mieć rację. Postaw tę miłość na tyle wysoko, by umieć dokonać właściwych wyborów, gdy trzeba będzie Jej pomóc, usłużyć, przekroczyć siebie, odstawić kolejne piwo lub cokolwiek innego, co w zestawieniu z miłością do Twej żony jest śmieciem. 

Być świadomym swej niedoskonałości

I jeszcze jedno. W pawłowym tekście jest więcej ważnych motywów, ale chcę zaznaczyć ten, o którym Autor pisze w zdaniu:

Nie mówię, że już to osiągnąłem i już się stałem doskonały, lecz pędzę, abym też to zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa

Flp 3, 12

Pokora, czyli świadome przeżywanie swoich mocnych i słabych stron to ważny element drogi, o której dziś mówię. Miłość, również małżeńska, potrzebuje pokory, że i w niej nie jestem doskonały, że jeszcze nie osiągnąłem jej pełni, a zatem mam też za co przepraszać. Nie jest to proste, bo wymaga przyznania się do błędu, zgodzenia się na to, że ciągle jestem na drodze do celu. Jednak i tu warto zatrzymać się i przemodlić: kiedy ostatnio przepraszałeś z serca swoją żonę/przepraszałaś swego męża? Czasem może nam się wydawać, że nie mamy za co przepraszać (również w kwestii spowiedzi czasem nam się wydaje, że nie mamy z czego się spowiadać tzn. za co przepraszać Pana Boga), ale czy to nie oznacza, że myślę, że już to osiągnąłem i już stałem się doskonały? A zatem już nie pędzę, abym też to zdobył, już nie muszę się starać. Zaczynam zaniedbywać swoje małżeństwo, które powoli staje się dla mnie śmieciem…

Postawcie w tym tygodniu świadomie na miłość!

ks. Maciej Dalibor,
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.