Niedziela na serio

Służyć i dać życie

16 października 2021 0 komentarzy

Dopuścić do siebie słowa Jezusa

Skupić się na tym, co dobre i wybrać to okazuje się wcale nie być taką łatwą sprawą. Człowiek, który przybiegł do Jezusa w zeszłotygodniowej Ewangelii nie potrafił skupić swojej uwagi na tym, co powiedział mu Jezus. Nie potrafił zatrzymać się i dopuścić do siebie słów Jezusa, ich treści. Jakby ciągle był w biegu między tym, co miał, a tym co chciał. Treść słów Jezusa była jednoznaczna:

Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg

Mk 10, 18

Dlaczego Jezus mu tak powiedział? Znając jego serce wiedział, że zajęte jest ono pozornymi dobrami, które trudno mu będzie zostawić. Bardzo jasno pokazuje mu, że poza Bogiem nie ma dobra, że tylko Bóg jest dobry. Zatem o czymś, o kimś będziemy mogli powiedzieć, że jest dobre, dobry o tyle o ile pozostaje w zgodzie z Bogiem. Bóg, a nie moje odczucie jest miernikiem dobra. Jezus mówi to również i nam, a podejmuje liturgia i IV modlitwie eucharystycznej przypomina:

Tylko Ty, Boże, jesteś dobry i jako jedyne źródło życia powołałeś wszystko do istnienia, aby napełnić swoje stworzenia dobrami i wiele z nich uszczęśliwić jasnością Twojej chwały.

Prefacja IV ME

Rozdarci w działaniu

Czasem wydajemy się pozostawać w biegu, jak ów człowiek. Z jednej strony chcemy, a z drugiej nie potrafimy. Klasyczne: zjeść cukierka i mieć cukierka. To rozdarcie jest efektem powierzchownego słuchania słów Jezusa. Przełamanie tej powierzchowności jest kolejnym trudnym krokiem na drodze do umiejętności dobrego dokonywania wyborów. Gdyby ów człowiek usłyszał Jezusa, że tylko Bóg jest dobry, łatwiej byłoby mu zostawić jego „dobra”.

Podobnie łatwiej byłoby Apostołom, gdyby ostatnim razem usłyszeli Jezusa mówiącego o swojej męce. Dajmy więc głos niedzielnej ewangelii. Przeczytam ją wraz z kilkoma zdaniami ją poprzedzającymi, a dającymi nam światło w jakim momencie relacji Jezus – uczniowie, padają:

A kiedy byli w drodze, zdążając do Jerozolimy, Jezus wyprzedzał ich, tak że się dziwili; ci zaś, którzy szli za Nim, byli strwożeni. Wziął znowu Dwunastu i zaczął mówić im o tym, co miało Go spotkać: «Oto idziemy do Jerozolimy. Tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą poganom. I będą z Niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją, a po trzech dniach zmartwychwstanie». 

Wtedy zbliżyli się do Niego synowie Zebedeusza, Jakub i Jan, i rzekli: «Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy». On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?» Rzekli Mu: «Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twojej stronie». Jezus im odparł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?» Odpowiedzieli Mu: «Możemy». Lecz Jezus rzekł do nich: «Kielich, który Ja mam pić, pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie.Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale [dostanie się ono] tym, dla których zostało przygotowane».

Gdy dziesięciu [pozostałych] to usłyszało, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: «Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu».

Mk 10, 32-45

Być w drodze

Pamiętacie, że ów człowiek przybiegł do Jezusa, gdy Ten wybierał się w drogę. Po tym zdarzeniu św. Marek nawiązuje do tego i informuje, że Jezus z uczniami są w drodze. Można się tu na chwilę zatrzymać, by zobaczyć, że wszystko odbywa się w drodze, że trudne rozmowy, wyzwania spotykają nas pośród wielu innych aktywności, obowiązków. Nie ma odpowiedniego czasu na wyzwania, zawsze jest „coś”. Można powiedzieć również, że życie duchowe toczy się pośród wielu innych spraw i warto nauczyć się je pielęgnować właśnie pośród codzienności, a nie liczyć na to, że kiedyś będę miał czas na słuchanie Jezusa, na rozważanie Jego słowa, na kierowanie się Jego wskazaniami w moich wyborach. Nie, to właśnie teraz masz ten czas, aby Go słuchać i aby wcielić Jego nauczanie w życie, bo zawsze będzie „coś”, co Cię będzie odciągało od tego. Kluczem do stanięcia po stronie Jezusa, po stronie dobra, życia duchowego jest zaangażowanie w to serca. Prosimy dziś o to w modlitwie dnia tzw. kolekcie:

…Boże spraw (…) abyśmy szczerym sercem służyli Twojemu majestatowi

kolekta XXIX niedzieli zwykłej

Niech to będzie naszą prośbą na cały ten tydzień, prośbą powtarzaną każdego dnia. Niech dzięki temu wzrasta w nas poziom szczerego zaangażowania serca w to, co służy dobru tzn. Bogu.

Brak szczerości

Nie wchodząc szczerze w życie duchowe, małżeńskie, rodzinne, społeczne, zawodowe etc. sprawiamy, że nie wybieramy dobra prawdziwego, ale pozorne. Idziemy za tym i zaczynamy służyć nie Panu Bogu, małżeństwu, rodzinie etc., ale własnym zachciankom i ambicjom, które wydają się nam być dobre. Widzimy to dziś na przykładzie synów Zebedeusza. Nie słuchając uważnie Jezusa zaczynają służyć swoim interesom. Ciekawe, że miesiąc temu słowo Boże dotykało z nimi i nami dokładnie tego samego tematu, w dokładnie takich samych okolicznościach (spójrzcie do #niedzialanaserio z 19.09.2021 r. „O rozmowach, przyjemności i służbie”). Tak tam, jak i tu, Apostołowie nie słuchają Jezusa, kłócą się o władzę, pozycje, własne znaczenie gubią to, co najważniejsze i zaczynają służyć swoim namiętnościom. Zaczyna się zawsze od niesłuchania Jezusa. Potem jest już z górki do skupienia się na sobie i swoich zachciankach, czyli nie mnożymy dobra, ale rozłam.

Nie słuchając z uwagą żony/męża. Nie chcąc jej/jemu służyć szczerym sercem zaczynasz szukać swej własnej wygody i stajesz się przyczyną pomnażania nie dobra, ale rozłamu, bo przypomnę św. Jakuba kłótnie i rozłamy między Wami biorą się nie skądinąd, jak z Waszych rządz, z hedonizmu, który staje się w miejsce Boga miarą dobra (zob. Jk 4). 

Ciągle ta sama odpowiedź

Recepta Jezusa może być tylko jedna i to dana przede wszystkim Jego własnym przykładem życia:

…służyć i dać swoje życie…

Mk 10, 45

I refleksja zaczyna się od nowa, bo każdy z nas w swoim własnym powołaniu potrzebuje w tym miejscu się zatrzymać i głęboko usłyszeć powyższe Jezusa. Miernikiem głębi tego słuchania będzie nasza codzienność. Im głębiej usłyszymy dziś Jezusa i dopuścimy Jego słowo do naszych umysłów i serc, tym więcej będzie w nas postawy szczerego służenia i oddawania swego życia. Jakie więc jest zadanie na ten tydzień?

– prosić o serce szczere do służenia

– służyć w szczerości serca

Pięknej niedzieli

ks. Maciej Dalibor
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.