Niedziela na serio

Po co chcesz, wyciągniesz rękę

15 lutego 2020 0 komentarzy

Położył przed tobą ogień i wodę, po co zechcesz, wyciągniesz rękę.

Syr 15,16

Kontynuując naszą niedzielną drogę ze Słowem, dotykamy dziś kwestii własnych wyborów. Jesteśmy jako chrześcijanie solą dla ziemi. Wy, jako chrześcijańscy małżonkowie, macie w tym kontekście bardzo jasno określoną rolę – pokazywać Waszym byciem razem, że Chrystus bezwarunkowo kocha swój Kościół.

Zaprosiłem Was tydzień temu do przeanalizowania Waszego bycia razem, do zaopiekowania się sobą nawzajem, do zauważenia własnych głodów, a potem do porozmawiania o nich. Wszystko po to, żebyście dbając o siebie wzajemnie (tak wewnętrznie, po cichu, we własnym domu), stawali się razem solą dla ziemi (tak zewnętrznie, w gwarze miasta, pośród ludzi). Wasza rola, jako małżonków, dotyczy tutaj tej jedności, którą tworzycie przez dwoistość osób. Idealnie wyraził to Karol Wojtyła, co nieraz przywoływane jest na ślubnych zaproszeniach:

Dotąd dwoje, lecz jeszcze nie jedno, odtąd jedno, chociaż nadal dwoje

Karol Wojtyła, Przed sklepem jubilera

Wasza troska o siebie ma zmierzać w tym kierunku. Mąż troszczy się o żonę, żona o męża i w ten sposób tworzycie to niepowtarzalne „My”, które ma moc świadectwa. Waszym sposobem przeżywania jedności dajecie świadectwo. Ta jedność bierze się z sakramentu, który przyjęliście, a wzmacniana jest przez Waszą wzajemną troskę o siebie, czas sobie poświęcony, odbyte rozmowy, bliskość intymności i wiele innych drobnych i wielkich gestów codzienności. To tak, jak we wspólnocie zakonnej – ona sama w sobie ma wymiar apostolski. Wystarczy popatrzeć, jak bracia żyją w jednej wspólnocie, jak się do siebie odnoszą, jak współpracują, jak się razem modlą, jak zwracają sobie uwagę i to ma wymiar świadectwa tzn. pociąga albo odpycha. Młodzi będą się zastanawiać: „a może bym tak sam stał się jednym z nich”, albo wręcz przeciwnie: „Boże, zachowaj! Tylko nie powołuj mnie do tego zakonu”. Każde sakramentalne małżeństwo – może zbyt rzadko o tym pamiętamy – świadczy o miłości, którą Bóg ma wobec każdego człowieka. Jakiej więc jakości miłość pokazujecie innym (swoim dzieciom, rodzicom, rodzeństwu, znajomym itd.) Waszą jednością? 

Miłość Boga do nas, ludzi, jest Jego własnym, wolnym wyborem. Nikt Go do tej miłości nie zmusił. Nikt nie karze Mu jej podtrzymywać. Różnie na tę miłość odpowiadamy. Raz lepiej, raz gorzej, ale to na nią nie wpływa. Bóg jest wierny swemu wyborowi. Jego miłość do nas jest, po prostu. Tak samo, jak On – JEST, podobnie Jego miłość do nas – JEST. Wasza miłość do siebie też jest wolnym wyborem każdego z Was. Pytani byliście podczas ceremonii zaślubin:

czy dobrowolnie i bez żadnego przymusu chcecie zawrzeć związek małżeński?

odpowiedzieliście wtedy:

chcemy!

Zapytano Was znowu:

Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i złej doli, aż do końca życia?

Powiedzieliście:

Chcemy!

Zapytano Was po raz trzeci (kojarzycie scenę z Biblii, gdy Ktoś kogoś pytał trzykrotnie o miłość?):

Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy?

Zapewniliście:

Chcemy!

Przed każdym z Was została położona miłość drugiej osoby. Wyciągnęliście po nią rękę! Wyraziliście chęć i gotowość. Wobec tego, Bóg dał Wam swoją siłę. Zaraz po tych pytaniach wzywany był przez Was i wszystkich w kościele Duch Święty. Pamiętacie po co?

aby uświęcił ten związek i dał narzeczonym łaskę wytrwania (…), aby ich miłość przez Niego umocniona stała się znakiem miłości Chrystusa i Kościoła.

Tak jak wtedy, podczas ślubu, to były Twoje decyzje: tak chcę z Nią iść przez życie! Tak, kocham Jego jednego! Tak i dzisiaj może kilka miesięcy, może 5 lat, a może 28 lat później to ciągle są Twoje decyzje: tak, chcę być Jej wierny! Tak, chce Go dalej kochać! Każdego dnia wyciągacie ręce po to, czego chcecie. Ważne, by codziennie w porannej modlitwie dokonywać tego wyboru. Tak bardzo świadomie. To nie jest obojętne. To jest kwestia Twojej woli: jeśli zechcesz zachowasz ślubne przyrzeczenia. Dzisiejsza Liturgia Słowa pokazuje nam również to, że łaskę Boga mamy zapewnioną. On jest wierny danej obietnicy. Nasza wierność – jest kwestią własnego wyboru. Niech więc Wasza małżeńska mowa będzie jednoznaczna. Codziennie potwierdzajcie i wybierajcie miłość do siebie prosząc:

Tak mi dopomóż, Panie Boże wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy święci!

Błogosławionej niedzieli!

ks. Maciej Dalibor, salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.