Niedziela na serio

Pewnie jak na asfalcie

22 stycznia 2022 0 komentarzy

Niedziela słowa Bożego

Trzeci raz przychodzi nam w Kościele obchodzić niedzielę słowa Bożego. Dwa lata temu papież Franciszek ogłosił, że III niedziela zwykła będzie obchodzona w tym kluczu. Po raz trzeci więc przychodzi mi pisać dla Was niedzielną refleksję pod zbiorczym tytułem #niedzielanaserio Wcześniej były to dla nas grafiki z cytatem z niedzielnej liturgii słowa. Od dwóch lat jest to przygotowana do przeczytania refleksja, a mniej więcej od pół roku jest też możliwość odsłuchania jej w serwisach podcastowych czy też na youtubie Tak na Serio.

W tym miejscu chcę się ucieszyć przede wszystkim darem słowa Bożego, którego możemy słuchać. Słowa Bożego, które jest światłem i które może nim być dla każdego człowieka. Wystarczy pójść za tym, co usłyszał św. Augustyn:

Bierz i czytaj

Słowo Boże może rozświetlić Twoje życie, powołanie (również to małżeńskie). Może się stać (mocą Twej decyzji) punktem odniesienia, słowem, w którym szukasz inspiracji, ukojenia, pobudzenia, wskazówki… Ono to wszystko w sobie ma, tylko weź i czytaj. Tej decyzji mają pomóc takie inicjatywy jak niedziela słowa Bożego, #niedzielanaserio słowo na jutro czy wiele innych, które propagują wsłuchiwanie się w to, co ma do powiedzenia Pan Bóg.

Chcę się też ucieszyć Wami. Tym, że zaglądacie na Tak na Serio, czytacie, słuchacie, czasem dacie jakąś informację zwrotną. Niech Pan Bóg przez swoje słowo prowadzi nas do świętości.

Startujemy

Być może sięgnęliście w minionym tygodniu do wprowadzenia do Ewangelii wg św. Łukasza. Jeśli nie, to warto. Teraz jednak wsłuchajmy się już w niedzielny fragment:

Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono. W owym czasie:

Powrócił Jezus mocą Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich.

Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać.

Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: «Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana».

Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione.

Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście».

Łk 1, 1-4; 4, 14-21

Byś mógł się przekonać

Umiłowany lekarz, jak pisze o św. Łukaszu św. Paweł, zostawił nam dwuczęściowe dzieło. Pierwsza część to Ewangelia, druga to Dzieje Apostolskie. Po co ten towarzysz św. Pawła to napisał? Jak sam zaznacza:

abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono

Łk 1, 4

Dobra Nowina o Zbawicielu świata jest już znana. Ludzie dysponują już wiedzą na temat Jezusa. Znają treść Jego nauczania. Jak zauważa Łukasz:

Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas

Łk 1, 1

Nie ma więc problemu z dostępem do wiedzy o Jezusie. Ten etap jest już za tymi do których pisze Łukasz. Problem jest gdzie indziej. Gdzie? Sięgnijmy do dosłownego tłumaczenia czwartego wersetu, gdzie użyty jest rzeczownik asfaleia, który oznacza niezawodność, niezwodniczość, bezpieczeństwo (od tego greckiego słowa pochodzi nasz asfalt!). W naszym tłumaczeniu słowo to mamy oddane terminem pewność.

Problemem Łukaszowej wspólnoty jest brak takiego podejścia do Jezusa jako Zbawiciela, w którym jej członkowie mają poczucie bezpieczeństwa, bo nauki (katecheza w tłumaczeniu dosłownym), których im udzielono nie zwodzą, są bezpieczne, dzięki nim (przestrzegając ich) ludzie niezawodnie zmierzają do szczęścia wiecznego (zbawienia). Jakby ludzie zaczęli traktować Ewangelię jako sympatyczną opowiastkę, która czasem się przydaje.

Wiemy doskonale, że słowo Boże jest skierowane do ludzi wszystkich czasów, a więc też i do nas. Warto więc na starcie modlitewnej lektury św. Łukasza zatrzymać się nad moim poczuciem bezpieczeństwa w wierze. Nad moją katechizacją odbieraną i dawaną (choćby własnym dzieciom przez przykład życia). Nad moją wiarą w moc Bożego słowa i w to, że niezawodnie doprowadzi mnie ono do zbawienia. Jestem przekonany? Pozwalam, by mnie przekonano? Dbam o to, by uczestniczyć w jakiejś formie katechezy (głoszenia nauki Ewangelii)?

Powyższe kwestie, w naszym kontekście, trzeba też przenieść na grunt małżeńskiego powołania. Ewangelia dotyczy również tego sposobu dążenia do świętości. Skoro więc św. Łukasz chce nas przekonać o całkowitej pewności nauk, których nam udzielono, to dotyczy to również nauk na temat miłości, małżeństwa, rodzicielstwa. Wasza małżeńska droga zaprowadzi Was do Nieba, gdy będziecie po niej iść w zgodzie z tym, co powiedział i do czego wzywał nasz Pan – to pewne! Postrzegacie to tak?

Dostojny Teofil

Zaznaczyłem, że św. Łukasz pisze do wspólnoty, a na starcie czytamy przecież:

Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu

Łk 1, 3

Adresatem Łukaszowego dzieła jest Teofil. Możemy go widzieć jednostkowo jako konkretną osobę, ale przecież znaczenie jego imienia daje nam niezwykłą szerokość interpretacji. Teofil to ten, kto kocha Boga. Każdy z nas może się więc poczuć właściwym adresatem Ewangelii i Dziejów. To konkretnie do mnie adresowane przesłanie Dobrej Nowiny. Tutaj znów można się zatrzymać i zastanowić na ile rzeczywiście Teofil jest moim imieniem własnym? Na ile jestem miłośnikiem Boga?

Odsyła mnie to, do ostatniej #niedzielanaserio gdzie mówiłem o małżeńskich imionach własnych: Mąż i Żona. Bo tak jak mamy być Teofilami, tak też małżonkowie mają być nawzajem kochającymi siebie (odsyłam znów do naszego cyklu artykułów Miłość na serio gdzie znajdziecie odpowiedzi na pytania o prawdziwą małżeńską miłość). To Wasze pierwsze zadanie: kochać się wzajemnie. Po pierwsze ślubowaliście sobie miłość, czyli że każde z Was będzie postępowało według tego, co jest prawdziwym dobrem drugiego. To ciągle może być dla Was wyzwaniem, ponieważ będziecie kuszeni, żeby jednak postawić na swoim, żeby jednak odwrócić się i nie tłumaczyć kolejny raz, ale też w drugą stronę, żeby wykorzystywać miłość drugiego, żerować na tym, że ta druga osoba jednak się nie odwróci i będzie tłumaczyć kolejny raz… W tym przypadku miłość będzie polegała raczej na postawieniu granicy i wymaganiu, by pomóc mężowi/żonie się nawrócić na drogę miłości z drogi miłosnego pasożyta zakochanego we własnej sytości.

Czas łaski

Dzisiejszy fragment Ewangelii składa się z dwóch części przedzielonych całą Ewangelią dzieciństwa Pana Jezusa. Ta druga część prowadzi nas

do Nazaretu, gdzie się wychował

Łk 4, 16

Jezus po chrzcie w Jordanie i kuszeniu na pustyni wraca do Galilei, jest wysławiany przez wszystkich, naucza w synagogach. W końcu trafia do swego rodzinnego Nazaretu. Będziemy w tej miejscowości również za tydzień i wtedy przeczytamy je w całości pytając co Pan chce nam powiedzieć w tej scenie. Dziś skupmy się na chwilę na jednym aspekcie tego, co zostało nam dane na tę niedzielę. W kontekście rozpoczęcia lektury Łukaszowej Ewangelii możemy zatrzymać się w czytaniu tej sceny na wersecie 21 tak, jak czyni to dzisiejsza Liturgia Słowa. Mamy wtedy inny oddźwięk tego tekstu. Dotyczy on wtedy tylko sedna orędzia Jezusa. Sedna Jego przyjścia na świat. Zawiera się ono w słowach proroctwa, które przeczytał Jezus:

Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana

Łk 4, 18-19 (zob. Iz 61, 1-2a)

Przyjście Jezusa dokonało się, aby ludzi dotknął czas łaski Pana. Jezus ciągle jest obecny pośród nas, daje nam siebie w Eucharystii, kieruje do nas słowo Boże, abyśmy weszli w przestrzeń działania Jego łaski. Zestawmy to z celem Łukaszowej Ewangelii. Przekonanie się o całkowitej pewności nauk, to życie w łasce Bożej. To pozwalanie Bogu, by dawał mi pocieszenie, wolność, przejrzenie…, a sobie pozwalanie na przyjęcie tych darów. Jezus odwołuje się tu do instytucji roku jubileuszowego, który co 50 lat miał miejsce w Izraelu. Polegał on na darowaniu wszystkich długów. W Księdze Kapłańskiej czytamy:

Będziecie święcić pięćdziesiąty rok, obwieścicie wyzwolenie w kraju dla wszystkich jego mieszkańców. Będzie to dla was jubileusz – każdy z was powróci do swej własności i każdy powróci do swego rodu.

Kpł 25, 10

Być może to może stać się kluczem do czytania Ewangelii Łukasza w tym roku: czas łaski, darowanie długów, powrót do swego rodu…

Okazujcie sobie łaskawość, dobroć, darujcie długi…

ks. Maciej Dalibor,
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.