Niedziela na serio

Na osobności

19 czerwca 2022 0 komentarzy

Kontynuacja

Wracamy po wielkopostno-wielkanocnej przerwie do lectio continua Ewangelii wg św. Łukasza. Czytaliśmy jej fragmenty podczas najważniejszych świąt i wydarzeń, bo tak jest w kościelnym roku C, jednak teraz wracamy do ciągłej lektury. Dajmy więc od razu pierwszeństwo temu, co ma nam dziś do powiedzenia Jezus:

Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?»

Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał».

Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»

Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego».

Wtedy surowo im przykazał i napominał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».

Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa».

Łk 9, 18-24

W ostatnią niedzielę lutego, na kilka dni przed Wielkim Postem czytaliśmy fragment z 6 rozdziału Łukasza. Pytał wtedy Jezus „czy może niewidomy prowadzić niewidomego?” (Łk 6, 39). Przestrzegał, aby nie być obłudnikami w dostrzeganiu błędów innych ludzi, tylko innych, własnych nie. Uwrażliwiał, by zająć się własnym sercem, jako przestrzenią, z której wydobywa człowiek to, czym żyje i jak żyje. Wszystkiego tego słuchaliśmy zszokowani informacjami o rozpoczętej kilka dni wcześniej wojnie w Ukrainie.

Dziś jesteśmy już w 9 rozdziale czytanej Ewangelii. Co stało się między Jezusowym kazaniem na równinie, które poprzedził wybór Dwunastu Apostołów, a pytaniem Jezusa za kogo uważają Go ci wybrani do szczególnej bliskości z Nim?

Już nie „co” tylko „jak”?

Św. Łukasz autor Ewangelii i Dziejów Apostolskich pisze do uczniów, którzy stanęli po stronie Jezusa, opowiedzieli się mocno za Nim. Do uczniów, którzy odebrali solidną katechezę. Oczywiście w nurcie codzienności zdążyli co nieco zapomnieć, dlatego Ewangelista zaznacza na początku, że chce, aby czytelnik przekonał się o całkowitej pewności katechez, których wcześniej mu udzielono.

Uczeń Jezusa, to również ten, kto idzie drogą małżeńskiego powołania. On też ma dojrzewać w wierze, też ma coraz bardziej przekonywać się o niezawodności słów Jezusa, o Jego obecności, o Jego mocy działającej tu i teraz, również w małżeńskim sakramencie.

W 7 i 8 rozdziale Ewangelista pokazuje nam Jezusa, który działa w różnych miejscach. Uzdrawia, wskrzesza, spotyka się z różnymi ludźmi, dopuszcza ich do siebie, co staje się przyczyną pytań o tożsamość Jezusa. W końcu Jezus sam zapyta o to swoich uczniów. Wcześniej jednak zwraca uwagę na istotny szczegół w relacji ze sobą. W 8 rozdziale Jezus opowiedział uczniom przypowieść o siewcy i o lampie (zob. Łk 8, 4-18). Zakończył je stwierdzeniem:

Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co mu się wydaje, że ma

Łk 8, 18

U Marka Jezus mówił „uważajcie czego słuchacie” (Mk 4, 24). To ważne stwierdzenie szczególnie na początku drogi z Jezusem. Z czasem uczeń przesiąka Bożym słowem, słucha Go, ale jakość tego słuchania może spadać. Z czasem w małżeństwie i żar miłości opada, a poziom słuchania z troską zanika. Trzeba więc tej Jezusowej przestrogi: uważaj, jak słuchasz, uważaj, jak kochasz?! Niech to będzie stałą twoją troską – jakość słuchania: Boga, siebie i drugiego człowieka.

Trudne sytuacje

Ta jakość słuchania sprawdza się w trudnych sytuacjach, życiowych burzach. Idąc dalej tekstem Łukasza natrafiamy na opis burzy na jeziorze. Tam Jezus zapyta uczniów w inny sposób o jakość słuchania: „gdzie jest wasza wiara?” (Łk 8, 25). Jezus coraz bardziej włącza swych uczniów w misję głoszenia Ewangelii. Od głosiciela Dobrej Nowiny wymaga się, by uważnie słuchał nauk Mistrza, by był z Nim blisko. Scena z burzą jest tego obrazem. Jezus pyta ich co jest ich oparciem w życiu, co punktem odniesienia, gdzie szukają pomocy i ratunku, gdy są zagrożeni, gdzie dzielą radość, gdy przeżywają piękne chwile. Przeprawiają się do krainy pogańskiej. Płyną z Jezusem w podróż misyjną, w jej trakcie ta bliskość z Jezusem-wiara jest wystawiona na próbę.

Małżonkowie też mają być ze sobą blisko, na każdym poziomie. Ta bliskość ma im pomóc przetrwać wszelkie burze. Ona budowana na ich wspólnej, ale też każdego z nich z osobna bliskości z Jezusem daje im siłę do każdej misji, jaką postawi przed nimi życie.

Potem Jezus dokona jeszcze trzech cudów i w końcu udzieli swym uczniom mocy i roześle ich, aby sami spróbowali głosić Ewangelię. Gdy Apostołowie wrócą i opowiedzą Jezusowi co działo się w czasie tej praktyki On weźmie ich, by nieco odpoczęli. Ludzie jednak znajdą ich i wtedy Jezus rozmnoży dla nich chleb i ryby o czym słyszeliśmy podczas Mszy Świętej w uroczystość Bożego Ciała. W tym miejscu, gdy zebrali już kosze ułomków zaczyna się nasz dzisiejszy fragment:

Gdy raz modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie…

Łk 9, 18

Relacja miłości

Zatrzymuje mnie ta modlitwa Jezusa. Szczególnie, że Łukasz jako jedyny sytuuje tę scenę i te pytania w takim kontekście. Oczywiście nie jest to jedyny moment w Ewangeliach, gdzie słyszymy o tym, że Jezus się modli. Za każdym razem jest to poruszające, gdyż mamy do czynienia z wewnętrznym życiem Trójcy Świętej. Syn Boży rozmawia z Ojcem, jest w tym oczywiście również Duch Święty. Łukasz zaznacza, że Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie. Jezus dopuszcza ich do swego wewnętrznego świata. Pozwala im obserwować, uczestniczyć w modlitwie Syna do Ojca.

Od razu nasuwa mi się temat Eucharystii. W Niej jest tak samo: Syn uwielbia Ojca w Duchu Świętym, a my jesteśmy tego uczestnikami. On ofiarowuje siebie Ojcu, a my w tym jesteśmy. Bóg pozwala mi być uczestnikiem swojej relacji miłości. Pisze o tym św. Paweł w II czytaniu:

Wszyscy przez wiarę jesteście synami Bożymi – w Chrystusie Jezusie

Ga 3, 26

Jezus uczy nas relacji z Ojcem. Uczy nas prawdziwych, pięknych relacji miłości. Wy, jako małżonkowie, też jesteście między sobą w specyficznej, sakramentalnej relacji miłości. Ta relacja potrzebuje być ciągle umacnianą przez szczególne Wasze bycie razem na osobności. Tak jak Jezus rozmawiał, był na osobności z Ojcem, tak Wy macie być, rozmawiać ze sobą na osobności. Mieć czas tylko dla siebie, choć niekiedy do tego czasu warto też dopuścić innych – wasze dzieci. Po co? Po to, by uczyły się bliskości. Pokazując im Waszą małżeńską bliskość, która jest podstawą Waszej rodziny, uczycie je jak budować relację miłości. To uczenie rozgrywa się na dwóch poziomach. Uczycie Wasze dzieci relacji miłości między ludźmi, a uczycie je również bliskości z Bogiem. Jezus pokazał uczniom swoją bliskość z Ojcem, by mogli się jej nauczyć. I Wy pokazujecie swoją codziennością Waszą bliskość z Ojcem lub jej brak i uczycie tego siebie nawzajem, Wasze dzieci. 

Ważne pytania

Z bliskości, bycia tylko dla siebie biorą się też ważne pytania i ważne odpowiedzi. Są takie pytania, które nie zostaną zadane, gdy nie będzie odpowiedniego klimatu. Jezus pyta:

Za kogo uważają Mnie tłumy? (…) A wy za kogo Mnie uważacie?

Łk 9, 18. 20

To pytanie jest przygotowane przez Jezusa. Do rozmowy z uczniami o tym, kim On jest w ich życiu przygotowuje się, podobnie jak do wyboru grona Dwunastu, przez modlitwę. Ona jest u podstaw wszystkiego co robi Jezus. To rodzi refleksje o miejsce modlitwy w naszym życiu. Co jest podstawą tego co robicie w Waszym małżeństwie? Czy Wasze małżeńskie, rodzicielskie postępowanie wynika z modlitwy? Z bliskości każdego z Was z Bogiem? Z Waszej wspólnej modlitwy? Uczycie też tego Wasze dzieci? Tego, że modlitwa to coś więcej niż wypowiedzenie słów, że tu chodzi też o serce, o spotkanie, o uważność na Osobę? Macie z czego ich tego nauczyć? Może trzeba sobie jasno powiedzieć, że to ja potrzebuję się dziś tego nauczyć, że potrzebuję w sobie to odbudować…, bo mam troszczyć się o swoją wiarę, wiarę współmałżonka, wiarę dzieci…

Ważne odpowiedzi

Bycie na osobności, dopuszczenie innych blisko siebie, danie im dostępu do tego, co jest bardzo moje, intymne rodzi też otwartość drugiej strony. Piotr odpowiada Jezusowi na Jego pytanie

Za Mesjasza Bożego

Łk 9, 20b

Od innych Ewangelistów wiemy, że Jezus dopowiedział wtedy, iż Piotr nie wie tego sam od siebie, ale objawił mu to Ojciec (zob. Mt 16, 17). Połączmy to – Jezus uczy ich relacji z Ojcem, uczniowie wchodzą w to, Piotr udziela odpowiedzi, która jest efektem jego otwartości na Ojca. W ten zbudowanej przez Jezusa przestrzeni Piotr jest zdolny do bardzo prawdziwej odpowiedzi. Do odpowiedzi, której nie byłby w stanie udzielić, gdyby nie ta przestrzeń bliskości z Ojcem, gdyby Jezus nie zbudował też w nim otwartości na objawienie Ojca. Co ważne – łączmy dalej opowieści synoptyków – dzięki tej otwartości Piotra dowiedział się on jeszcze więcej, też na swój temat. Jezus powiedział mu, co zanotował Mateusz:

Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie»

Mt 16, 18-19

Dajcie sobie bliskość!

ks. Maciej Dalibor,
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.