Niedziela na serio

Koncentracja

23 października 2021 0 komentarzy

Szczerze służyć

Służba, o której w przeciągu miesiąca po raz drugi mówił do nas Jezus, nie jest łatwa. Można powiedzieć, że jest tym trudniejsza im mniej się kocha, a tym mniej się kocha im dalej jest się od źródła miłości. Łatwo jest wejść w zawiedzione nadzieje, w urazy, niechęć. Nietrudno jest się okopać w świecie swoich myśli, skrywanych pragnień. Okopać i niejako zostać w tyle, przy drodze, podczas gdy inni idą dalej…, a wyjść z takich okopów – trudno.

Słowo życia

Gdy Jezus wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. A słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Synu Dawida, ulituj się nade mną!»

Jezus przystanął i rzekł: «Zawołajcie go». I przywołali niewidomego, mówiąc mu: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię». On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się na nogi i przyszedł do Jezusa.

A Jezus przemówił do niego: «Co chcesz, abym ci uczynił?»

Powiedział Mu niewidomy: «Rabbuni, żebym przejrzał».

Jezus mu rzekł: «Idź, twoja wiara cię uzdrowiła». Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

Mk 10, 46b-52

Nie – służysz, bo nie – widzisz

Gdy człowiek okopie się w swoich własnych myślach, nie chce usłyszeć drugiej osoby, nie chce głęboko usłyszeć słów Jezusa to siłą rzeczy przestaje widzieć. Oczywiście nie mówię tu o wzroku fizycznym. Zasklepiając się w swoich myślach buduję mur, z powodu którego nie widzę już co jest za nim. Przestaję dostrzegać innych ludzi. Widzę tylko siebie i tych, których wpuszczę za mur, do mojego okopu, a wiadomo przecież, że okopy buduje się na wojnie. Tam, gdzie się strzela do innych, buduje się je również po to, by nie zostać zranionym. Z okopu czy też zza muru ciężko jest wyjść, więc człowiek siedzi tam i nawet nie wie, co się zmieniło na zewnątrz. To powoduje, że mielimy to, co mamy, a mamy swoje urazy i niechęci i tak wzrastamy przekonani, że na świecie nic innego poza nimi nie ma. To jest właśnie ślepota, która nie pozwala służyć, nie daje kochać, więc rozkłada małżeństwa, zakonne wspólnoty, parafialne plebanie, czy przyjaźnie.

Pytania, które nasuwają mi się, gdy w pierwszym zdaniu dzisiejszej ewangelii czytam o niewidomym żebraku są takie:

Co jest moją ślepotą? O co żebrzę?

Nie widzisz, nie masz, więc żebrzesz

To mogą być pytania Twoje: męża, żony, ale również Wasze: małżonków, rodziców. To mogą być pytania Waszych dzieci. Być może dzisiejsze Twoje pytania męża/żony są pytaniami dziecka, którym byłeś 20 czy więcej lat temu, albo nastolatka… i ciągle żyjesz w swym dziecięcym okopie nie miesząc się już w nim, bo wykopałeś go dla dziecka, którym już nie jesteś.

Ważne, by te pytania w sobie usłyszeć, by dać im zarezonować we własnym wnętrzu. Być może to zupełnie nie są dziś Twoje pytania. Dziękuj więc Panu Bogu, że nie siedzisz w okopie, że nic nie krępuje Twojej służby innym. Zapytaj więc Pana, jakie jest przesłanie tego fragmentu Ewangelii dla Ciebie…

Być może bardziej potrzebujesz się dziś skupić na tym, czy pozwalasz dzisiejszym Bartymeuszom mieć ich pytania? Czy pozwalasz im, by z ich wnętrza wydobył się żal, pragnienie, tęsknota…? Czy pozwalasz Bartymeuszom żebrać? Żebranie jest w ich przypadku pochodną niewidzenia. Możesz się na nich wkurzać, że nie widzą, możesz nawet wypominać im, że sami wykopali sobie ten okop. Potrzebujesz też uznać, że sami z niego nie wyjdą, choć przede wszystkim sami muszą chcieć z niego wyjść.

Słyszysz, więc wołasz

Bartymeuszowe pragnienie wyjścia ze ślepoty związane było z tym co usłyszał. Ewangelista zanotował:

A słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu…

Mk 10, 47a

Jest w tym żebraczym siedzeniu pewien niuans, który pozwala Niewidomemu z Jerycha rozpoznać Jezusa i w Nim upatrywać pomocy. Bartymeusz słyszy, że to jest Jezus. Jakby św. Marek chciał nam powiedzieć, że on już wcześniej słyszał coś na temat Jezusa, że wie co dzieje się, gdy On pojawia się na horyzoncie, że teraz słysząc, że to jest Jezus wie o Kim mowa. Ta wiedza, która bierze z zasłyszanych świadectw, pozwala mu skupić się bardziej na Jezusie niż na swojej niedoli. To kluczowy moment dla kogoś kto siedzi w okopie: skup się na Jezusie! Niech Jego Osoba wypełni Twoje myśli. Przestań kontemplować swoje zawiedzenie, swą niemoc, chorobę, nieporozumienia, cokolwiek…, a skup się na Nim. Dlaczego? Słuchajmy jerychońskiego Żebraka, który:

…zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!»

Mk 10, 47b

Skupiony na Jezusie nie zapomina o powodzie swego bycia na boku życia. Cały czas jest świadom swojej ślepoty, ale ona nie wypełnia mu całego umysłu. Można stwierdzić, że ten niewidomy zobaczył więcej. Dzięki temu, co usłyszał o Jezusie, dzięki temu jaką być może miał wiedzę o Mesjaszu jest w stanie nazwać Go Synem Dawida. Co to znaczy? Syn Dawida to spełnienie wszelkich pragnień Izraelitów o Mesjaszu, który został im obiecany. To Osoba, która wnosi ze sobą zrealizowane obietnice dane królowi Dawidowi, że jego potomstwo będzie trwało wiecznie, że Pan będzie stale się opiekował swoim ludem, że temu ludowi nie stanie się żadna krzywda, że Ten wyczekiwany będzie przywracał wzrok niewidomym, niemym mowę…

Koncentrujesz się, więc widzisz

Ustawienie Jezusa w centrum myślenia, działania Niewidomego prowadzi go do wzywania Jego pomocy, do zawierzenia swej biedy Jemu. Dotąd to bieda była najważniejsza, teraz najważniejszy jest Jezus i Jego moc czynienia cudów. To sprawia, że wychodzimy z okopów. Gdy jest Jezus, gdy Go rozpoznajemy, gdy na Nim się skupiamy okazuje się, że okopy są nam niepotrzebne, bo chroni nas nie zbudowany własnymi rękami okop, ale Jezus – Syn Dawida, Syn Boży, Zbawiciel. Co ciekawe uzdrowienie Bartymeusza jest ostatnim cudem Jezusa opisanym przez św. Marka. W następnym zdaniu Ewangelista zacznie nam opisywać Wielki Tydzień, wprowadzi nas razem z Jezusem do Świętego Miasta, które odrzuci Zbawiciela. Póki co, skoncentrujmy się na Jezusie i pozwólmy Mu, by wyciągał nas z naszych okopów.

Zadanie

Z jakim zadaniem zostajemy na ten tydzień? Każdego dnia koncentruj się na Jezusie. Już od samego początku, gdy się obudzisz skoncentruj swoje myśli na Nim. Powiedz, że o Nim pamiętasz, że chcesz Jego pomocy, Jego obecności, bo jest Synem Dawida, czyli spełnieniem Twoich najgłębszych pragnień. Gdy w ciągu dnia inne sprawy będą brały górę i zaprzątały Twoje myśli wprowadzając Cię do Twych okopów, to przywołuj Jezusa. Jak? Tak samo jak Bartymeusz. Powtarzaj na głos, albo w myślach raz, dwa, ile trzeba, aż do uspokojenia wnętrza:

Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!

Mk 10, 47b

Pięknej niedzieli i tygodnia skoncentrowanego na Jezusie!

ks. Maciej Dalibor
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.