Niedziela na serio

Jestem

19 marca 2022 0 komentarzy

Uwierzyć

Abram, którego tydzień temu pokazała nam Liturgia Słowa został przez Boga postawiony w sytuacji niemożliwej do zrealizowania. Jeśli uważnie wczytamy się w tekst, to dostrzeżemy na czym to polega. Abram słyszy:

Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić

Rdz 15, 5

Później autor natchniony dwukrotnie daje nam ważną informację:

A gdy słońce chyliło się ku zachodowi (…) A gdy słońce zaszło i nastał mrok…

Rdz 15, 12. 17

Bóg skierował do Abrama polecenie liczenia gwiazd w ciągu dnia, w słońcu. Jakby mu chciał powiedzieć „tak jak w pełnym słońcu nie widzisz gwiazd i nie możesz ich policzyć, tak teraz nie widzisz swego potomstwa, ale gdy przyjdzie odpowiedni czas zobaczysz je tak, jak gdy przyjdzie noc zobaczysz gwiazdy”. W tym kontekście poniższe słowa nabierają dodatkowej wyrazistości:

Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę

Rdz 15, 6

Droga wiary

Tak rozwijała się osobista przygoda „ojca wiary” z Panem Bogiem. Przygoda, która dla każdego wierzącego jest bazową. Podobnie, jak inne opisane w Piśmie Świętym. Ono całe jest dla nas historią bazową, w której możemy odnaleźć siebie na różnych etapach naszej drogi ku pełni życia, pełni miłości, ku doskonałej harmonii. Na tę drogę wchodzi się „wychodząc z własnego namiotu” i „podnosząc wzrok” starając się dostrzec to, co istnieje, ale co początkowo pozostaje niewidoczne dla oczu. Kolejnym ważnym punktem na tej drodze jest cierpliwość. Bo mogę powiedzieć sobie, że nie widać i koniec, a mogę uwierzyć i cierpliwie czekać, że wszystkie obietnice Boga spełnią się w swoim czasie. Spotkajmy się więc z kolejnym wielkim bohaterem wiary:

Gdy Mojżesz pasł owce swego teścia imieniem Jetro, kapłana Madianitów, zaprowadził owce w głąb pustyni i doszedł do Góry Bożej Horeb. Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. Mojżesz widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego.

Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: «Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala?» Gdy zaś Pan ujrzał, że podchodzi, by się przyjrzeć, zawołał Bóg do niego ze środka krzewu: «Mojżeszu, Mojżeszu!»

On zaś odpowiedział: «Oto jestem». Rzekł mu Bóg: «Nie zbliżaj się tu! Zdejmij sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą». Powiedział jeszcze Pan: «Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba».

Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga.

Pan mówił: «Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemięzców, znam więc jego uciemiężenie. Zstąpiłem, aby go wyrwać z rąk Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód».

Mojżesz zaś rzekł Bogu: «Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mnie do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, cóż im mam powiedzieć?» Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: «Jestem, który jestem». I dodał: «Tak powiesz synom Izraela: Jestem posłał mnie do was».

Mówił dalej Bóg do Mojżesza: «Tak powiesz Izraelitom: Pan, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia».

Wj 3, 1-8a.13-15

Spotkanie

Warte zauważenia jest to, że tak Abram jak Mojżesz spotykają się z Bogiem osobiście. Będzie tak się działo z każdym, kto świadomie wkracza na drogę wiary. Stanie się to tak ważne, że Jan Paweł II powie młodzieży w 2000 r. w Rzymie, że do dojrzałej wiary potrzeba osobistego spotkania ze Zmartwychwstałym (zobacz TUTAJ). Póki co, jesteśmy w Starym Testamencie na początku historii Narodu Wybranego.

Abram spotyka się z Bogiem na bazie swoich wielkich pragnień. Można powiedzieć, że w swoim największym lęku – nie ma syna, a to znaczy, że wraz z jego śmiercią zaginie słuch o nim, o jego rodzie, przepadnie wszystko, co zgromadził nad czym się trudził. To, dla człowieka Wschodu wielka przegrana, tym bardziej dla człowieka, który nie zna prawdy o życiu wiecznym. Pragnienia i lęki mogą się stać drogą do spotkania żywego Boga. Historia Abrahama pokazuje, że te lęki często pochodzą z naszych wielkich pragnień, są z nimi związane.

Mojżesz natomiast spotyka Boga w zwyczajności. W swojej pracy. Można powiedzieć, że w pracy, którą wykonuje z zaangażowaniem. Idzie w głąb pustyni, jak czytamy. Zadaje więc sobie trud, by znaleźć pożywienie dla swego stada. Tam, zaangażowany w swą pracę, uważny, pozwalający sobie na zadziwienie podejmuje dialog z Bogiem.

Wszystkie te motywy spotkań Abrama i Mojżesza z Bogiem warto przemodlić w swoim kontekście: własne pragnienia i lęki, prace i zaangażowanie w nią, uważność i zdolność do zadziwienia. To oczywiście nie wszystkie drogi, na których spotyka nas Pan Bóg, ale można powiedzieć, że to jedne z częstszych. Warto też pomyśleć o własnych spotkaniach z Bogiem. W czym, gdzie, jak najczęściej Go spotykam. Czy chcę Go spotykać? Jaki ostatnio jest Jego sposób przychodzenia do mnie?

Skazany na sukces

Na pierwszy plan w czytaniu o powołaniu Mojżesza wysuwa się wątek obecności. Czterokrotnie słyszymy: „jestem”, przy czym w większości przypadków odnosi się ten czasownik do Boga. Na początku Mojżesz mówi o sobie:

Oto jestem

Wj 3, 4

Później będzie już tylko słyszał Boga, który mówi „Jestem”. Jakby temu 80 letniemu mężczyźnie Bóg przypominał tę bardzo ważną prawdę. Wiek Mojżesza jest tutaj ważną informacją. Całe jego życie składało się z trzech czterdziestoletnich etapów. Pierwsza czterdziestka to (jak nazwał je abp Bruno Forte głosząc rekolekcje wielkopostne Janowi Pawłowi II) czas utopii w życiu Mojżesza. Żyjąc na dworze faraona sądzi, że wszystko może. Ma wykształcenie, pozycję, świadomość swego pochodzenia. Chce więc to połączyć i w jakiś sposób pomóc. Dochodzą tu do głosu jego zdolności przywódcze, wrażliwość na ludzką biedę i niesprawiedliwość. Wszystko to jednak jest czytane w kluczu własnego „ja”. Mojżesz sam dla siebie jest punktem odniesienia. Nikt na dworze faraona nie jest jak on – Żydem, więc nikt nie będzie zainteresowany pozycją jego rodaków, ich dobrem. Nikt pośród synów Izraela nie ma takiego wykształcenia jak on, ani takiej pozycji i dojść na dwór faraona, więc nikt nawet nie pomyśli, że mogłoby być lepiej. Kolokwialnie powiedzieć można: „skazany na sukces, tylko on, niezastąpiony wybawiciel uciśnionych”. Dojrzewa w takim przekonaniu i w końcu bierze sprawy w swoje ręce, ale nic nie idzie po jego myśli. Zostaje odrzucony przez wszystkie strony i rozpoczyna drugą czterdziestkę – czas rozczarowania.

Zatrzymajmy się jednak jeszcze przy tym pierwszym etapie życia/powołania Mojżesza. Zobaczmy go jako etap, który każdy może przeżywać w swoim powołaniu. Etap, w którym mówimy: wszystko będzie dobrze, damy sobie radę, mamy zdolności, finanse, znajomości, siebie i naszą miłość… jeśli skupić się na powołaniu małżeńskim. Spróbujcie popatrzeć na Wasze życie i dostrzec, czy jest coś z tego etapu w Waszym sposobie funkcjonowania. Może to jest dominujący etap w Waszym „dziś”?

Rozczarowanie – niezrealizowany sukces

Odrzucony przez Egipcjan i Żydów Mojżesz odrzuca sam siebie, swoje ideały, zdolności. Etap utopii dał mu to, że wiedział kim jest, jakie ma zdolności i co chce zrobić. Zabrakło mu jednego, bardzo ważnego elementu. Na jego odkrycie będzie potrzebował kolejnych czterdziestu lat. Ważne, by dodać, że liczba czterdzieści ma tu znaczenie symboliczne. Chodzi o czas, w którym człowiek może osiągnąć jakąś pełnię, dogłębnie poznać siebie w jakimś kontekście (4 – to cztery strony świata stworzonego, czyli całość, a 10 – to liczba oznaczająca Bożą doskonałość; łącząc więc całość tego co widzialne z Bożą doskonałością możemy lepiej poznać, prawdziwiej widzieć rzeczywistość). 

Zatrzymajmy się i tutaj w tej wędrówce przez własne powołanie. Nim ruszymy dalej pomyślmy o czasie rozczarowania sobą, innymi. To bardzo ważny moment. Mojżesz jest rozczarowany sobą, bo nie wyszło tak jak chciał, jak planował, a przecież miał dobre chęci. Jest rozczarowany tymi, wśród których się wychował, którzy dali mu bardzo dużo, ale zablokowali jego rozwój, jego chęć troski o kogoś innego niż dom, w którym się wychował. I jest rozczarowany tymi, z którymi chciał tworzyć coś nowego, z którymi chciał związać swoją przyszłość. Trzy wielkie rozczarowania: sobą, domem rodzinnym, małżonkiem. Jeśli będziemy je próbowali przeżyć tylko na pograniczu pierwszego i drugiego etapu: koncentracji na sobie i rozczarowania, wszystko się rozsypie. To moment, który bardzo trudno jest przejść, to jak ponowne narodziny – w kontekście samego siebie; ponowne uczenie się rzeczywistości – w kontekście domu rodzinnego i wychowania; ponowny ślub – w kontekście małżeństwa. Nieprzypadkowo mówimy dziś o kryzysie wieku średniego, tak jakoś w okolicach czterdziestki, związanego właśnie z rozczarowaniem… Bywa, że ludzie nie potrafią wyjść poza ten etap w swoim życiu i gorzknieją nic nie zmieniając lub nerwowo próbują zmienić wszystko, a jako że nie da się na nowo narodzić, ciężko zmienić własne przyzwyczajenia, to próbują zmienić małżonka…, a tutaj trzeba każde z tych trzech powodów moich rozczarowań przyjąć na nowo, w nowy sposób. Pokazuje nam to historia Mojżesza.

Brakujący element

W naszym niedzielnym czytaniu jesteśmy u końca tego właśnie etapu w życiu Mojżesza, na pograniczu drugiego i trzeciego. Dojrzał on do tego, by przyjąć prawdę o brakującym wcześniej elemencie. Wróćmy więc do słów Mojżesza:

Oto jestem

Wj 3, 4

Mojżesz zna siebie. Zawdzięcza to, jak wspomniałem, pierwszemu – egipskiemu etapowi swego życia. Jego mocne cechy są przez niego praktykowane, a zatem i rozwijane. Jest pracowity, chętny do pomocy, oddany, ale też uważny. W czasie biblijnej sesji na temat Mojżesza w krakowskim Centrum Formacji Duchowej pani Danuta Piekarz przywołała słowa żydowskiego autora Lawrenca Kushnera, który pisał:

Zwykle wyjaśnia się, że Bóg posłużył się krzewem, by przyciągnąć uwagę Mojżesza. Przypuśćmy jednak, że byłbyś Bogiem i mógłbyś zrobić wszystko, co chcesz – rozdzielić morze, zatrzymać bieg słońca, wznieść słup ognia. W porównaniu z tak niezwykłymi zjawiskami płonący krzew nie był cudem, lecz próbą. Bóg chciał się dowiedzieć, czy Mojżesz umie dostrzec tajemnicę w czymś tak zwyczajnym, jak płonący krzew. Żeby zobaczyć w nim cud, Mojżesz musiał obserwować płomienie dość długo, by zauważyć, że dzieje się coś niezwykłego. Gdy Bóg zobaczył, że Mojżesz umie być uważny, wtedy przemówił.

cyt. za: Danuta Piekarz, Mojżesz na drogach zaufania, s. 20.

Takiemu Mojżeszowi Bóg się przedstawia i zdradza swoje Imię, za którym kryje się brakujący Mojżeszowi element. Najpierw Bóg mówi:

Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba

Wj 3, 6

Przede wszystkim Bóg przypomina Mojżeszowi: ja ciągle jestem, znam ciebie, znam twoją rodzinę, twe pochodzenie, twoją historię. Ciągle jestem w niej obecny. To newralgiczny punkt, gdyż utopijny Mojżesz żyjący w Egipcie, a także rozczarowany w kraju Madian zdawał się o tym nie pamiętać. W Egipcie jego własne mniemanie o sobie nie pozwalało mu pamiętać o Bogu jako o Kimś, do Kogo może przyjść, z Kim może współdziałać. W ziemi Madian jego rozczarowanie skutecznie blokowało odniesienie swej sytuacji do Boga, dostrzeżenie tego, jak działał On w historii jego przodków. Bywa, że rozczarowanie tak nas zablokuje, że nie damy nawet nie tyle sobie, co Bogu prawa do tego, by nam pomógł.

Przypomnij więc sobie, że jest Bóg i wznieś się ponad własne ego oraz własne rozczarowania i pozwól Bogu działać, pracować w Twoim życiu i w Twoich rozczarowaniach. Wpuść tam w końcu Specjalistę, a nie udawaj, że sam sobie poradzisz czy też, że już nie ma czego ratować.

Wykorzystane rozczarowanie – sukces

Mojżesz powoli przechodzi do trzeciego etapu swojego życia – etapu wiary i większej miłości. Można go też nazwać etapem współpracy z Bogiem. Wchodzi na drogę sukcesu w swym życiu, mimo, że początkowo usilnie walczy z Bogiem, by tak się nie stało. To może przypomnieć nam niezliczone wewnętrzne monologi, że to już koniec, że nigdy więcej się nie odezwę, nie podejmę, nie poproszę, nie wybaczę itd. – to ciągle jest pierwszy etap (koncentracja na sobie i swoich siłach). Bóg chce wyprowadzić Izraelitów z Egiptu, ale jednocześnie chce wyprowadzić Mojżesza z jego własnej niewoli, w którą sam się wpędził. Polega ona na tym, że najpierw wydaje się mu, że sam sobie poradzi, da radę, a potem, że został sam, wszyscy go opuścili, a Bóg ciągle powtarza mu i pokazuje, że drogą do wyjścia z niewoli tak mojżeszowej jak egipskiej jest Ten który Jest. W tym celu dzieje się coś niezwykłego, Bóg objawia swoje Imię:

Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: <Jestem, który Jestem> i dodał: <Tak powiesz synom Izraela: Jestem posłał mnie do was>

Wj 3, 14

W Bożej Obecności jest klucz do sukcesu w naszym życiu. Osiągamy go, gdy uwzględniamy tę Obecność, gdy współpracujemy z Bogiem, gdy nasze piękne pomysły, pragnienia, zdolności realizujemy w jedności z Nim. To oczywiście może mieć swoje zastosowanie w każdym powołaniu, również tym małżeńskim. Sukcesem w naszym życiu jest gdy jest w nas coraz większa, coraz bardziej wolna przestrzeń dla miłości. Idzie się w jej stronie przez dostrzeżenie, że nie jestem samowystarczalny (czas utopii), że ja sam popełniam błędy, że popełniają je inni i że to jest normalne (czas rozczarowania). Wtedy podejmuję współpracę z Bogiem, samym sobą i innymi. Te etapy oczywiście przenikają się, wracają, inaczej rozkładają się w nich akcenty. Nie jest tak, że przechodząc do kolejnego już nigdy nie spotkamy się z poprzednim.

W każdym razie, gdy Mojżesz znajduje się na pograniczu rozczarowania i współpracy, wtedy słyszy:

Idź przeto teraz, oto posyłam cię do faraona i wyprowadź mój lud, Izraelitów, z Egiptu

Wj 3, 10

Staje się Mojżesz posłańcem Obecności. Przypomina o niej Izraelitom. Sam odnaleziony przez Boga, który Jest, zaczyna dawać tę Obecność swoim bliskim. To też kryje się w Waszym małżeńskim powołaniu: dawać sobie Obecność, tę Bożą, ale również tę ludzką, waszą, małżeńską. Ciągle sobie nawzajem powtarzać: jestem. Jestem by pomagać Ci wychodzić z Twojej niewoli i proszę, byś i Ty pomagał mi / pomagała mi wychodzić z mojej.

Pięknej niedzieli, pełnej obecności

ks. Maciej Dalibor,
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.