Niedziela na serio

Iść za

28 maja 2022 0 komentarzy

Słowo na ten tydzień

Wracamy do Łukaszowej ewangelii, do jej zakończenia, posłuchajmy fragmentu ze święta Wniebowstąpienia Pana Jezusa:

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego.

Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni w moc z wysoka».

Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce, błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba.

Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jeruzalem, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga.

Łk 24, 46-53

Wiarygodny świadek

Zatrzymaliśmy się tydzień temu na szukaniu Woli Bożej, na byciu autorytetami dlatego, że mamy wzgląd na Prawdę, Jej poszukujemy, Ona jest centrum naszego życia. Myślę tu o Prawdzie, którą jest Bóg, dlatego piszę ją wielką literą. Problem człowieka po grzechu polega na tym, że ciągle chce swoje Ja ustawiać w centrum, a to błąd, ponieważ w centrum może być tylko (jeśli marzymy o dobrym końcu) to, co najistotniejsze, bez czego nie może istnieć to, co chcemy by było np. nie tak cenna jest karoseria jak silnik w samochodzie, co nie znaczy, że jest ona nieważna. Nie tak cenne będą dla nas np. włosy, które możemy stracić podczas chemioterapii, jak szansa na wyleczenie, zdrowie i życie (tu w sensie biologicznym, doczesnym). Jeśli więc prawdziwie chcemy żyć, a mamy świadomość, że nasze pragnienie życia znacznie wybiega poza ramy tego świata, to w centrum potrzebujemy ustawić Tego, który takie życie (wykraczające poza śmierć) może i potrafi dać. Ten, komu zaufamy w tej kwestii musi być wiarygodny. W drugim dzisiejszym czytaniu słyszymy:

godny jest zaufania Ten, który dał obietnicę

Hbr 10, 23

Obietnicę nieśmiertelnego życia dał nam Bóg. Autor Listu do Hebrajczyków nazywa Go wiarygodnym. Dlaczego? Bo…

On nam zapoczątkował drogę nową i żywą, przez zasłonę, to jest przez ciało swoje

Hbr 10, 20

Jezus stał się człowiekiem, umarł i zmartwychwstał, a dziś świętujemy Jego powrót do Ojca, wstąpienie do Nieba. Znalazł zagubioną owcę – człowieka, która utraciła dar najcenniejszy – życie wieczne (czyli jedność z Ojcem) i teraz jako Bóg–Człowiek wraca człowiekowi ten dar, bo jest Bogiem i może to zrobić, a przez swoje wniebowstąpienie przynosi Ojcu w sobie utraconą owcę – człowieka, bo jest Człowiekiem. Dlatego jest godny zaufania, bo nie opowiada nam tylko o tym, że może się uda, że zobaczymy, że chciałby, ale On to zrobił – umarł i zmartwychwstał, żyje, pokonał śmierć i wprowadził do Nieba ludzką naturę. Nie musimy więc mieć wątpliwości co do tego, czy warto Go postawić w centrum własnego życia, powołania, małżeństwa, rodziny czy nie. Sam sobie nie dałem nawet biologicznego życia, więc nie warto udawać, że sam dam sobie życie wieczne.

Wracać

Jak to ustawienie Jezusa w centrum życia się dokonuje? De facto, to się już dokonało w życiu każdego chrześcijanina. Chrzest jest sakramentem, w którym Boga ustawiliśmy w centrum naszego życia. Z tego powodu odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych odbywa się w formie wyznania wiary w Boga i wyrzeczenia się zła. Można powiedzieć, że podpisaliśmy umowę z Panem Bogiem na życie wieczne, tylko nie zawsze respektujemy ustalenia tej umowy. Dlatego potrzeba nam ciągłego nawracania się, przywracania Bogu centralnego miejsca.

W małżeństwie podobnie. Podpisaliście umowę z podwykonawcą na realizację głównej umowy o świętość. Podwykonawcę podsunął Wam Pan Bóg. Tutaj też zdarza się, że warunki umowy nie zawsze są realizowane (stąd kłótnie), więc potrzeba powrotu do tego, że centrum nie jestem ja, ale ta druga osoba, a w niej i przed nią – Bóg.

Wróćmy jednak do pytania z początku tego akapitu. W Ewangelii słyszymy dziś proste stwierdzenie, które informuje nas, gdzie uczniowie z Jezusem poszli:

wyprowadził ich ku Betanii

Łk 24, 50

Słuchać i naśladować

Uczymy się w naszej drodze ze słowem Bożym słuchać go nie tylko faktograficznie, ale też teologicznie – na głębi. Ten sam autor, tylko, że w Dziejach Apostolskich doprecyzuje, gdzie uczniowie się znajdowali:

wrócili do Jerozolimy z góry, zwanej Oliwną, która leży blisko Jerozolimy, w odległości drogi szabatowej. Przybywszy tam weszli do sali na górze i przebywali w niej

Dz 1, 12-13

Ta faktografia potrzebna nam jest do lepszego uchwycenia głębi tego tekstu i znalezienia w dzisiejszym słowie odpowiedzi na pytanie o ustawianie Boga w centrum swojego życia. By to się dokonywało w życiu człowieka trzeba Panu Bogu pozwolić, aby mnie wyprowadził ku….

Jak On wyprowadza? Mówiąc do mnie, idąc przede mną. Czyli ja daję się Mu wyprowadzić, innymi słowy: poprowadzić w życiu, gdy słucham Go i gdy Go naśladuję. To jest u początku dania Panu Bogu przestrzeni jak nazwałem to dwa i tydzień temu czy ustawienia Go w centrum swojego życia, jak nazwałem to dzisiaj. W gruncie rzeczy chodzi ciągle o to samo. To słuchanie i podążanie za Jezusem nie jest takie banalne, bo ostatecznie chodzi o to, że On wstąpił do Nieba, pokonał śmierć! Zatem słuchając Go, idąc za Nim ze mną będzie tak samo: zmartwychwstanę i będę żył.

Podejmować wszystko

Ważne jest też, dokąd Jezus ich wyprowadził. Wiemy z ewangelicznych opowiadań o spotkaniach ze Zmartwychwstałym, że najpierw Jezus wrócił z uczniami do Galilei – miejsca powołania, pierwszego zachwytu, decyzji o pójściu za Jezusem. Wrócił też z nimi na Górę Oliwną, czyli do trudnych wydarzeń z ich wspólnego życia, do miejsca, gdzie opuścili Go tuż przed męką, gdzie spali, gdy On prosił ich o modlitwie i bycie z Nim.

Po co tam z nimi wrócił? Chciał z Nimi, a póki istnieje ten świat ciągle z nami tego chce, zobaczyć wszystkie te wydarzenia (piękne i trudne) przez pryzmat najważniejszego: zmartwychwstania, zwycięstwa Boga. Całe nasze życia z jego smutkami i radościami nabiera zupełnie innego kolorytu, gdy idziemy przez nie przez z tą świadomością: Jezus zwyciężył, On jest ze mną, On jest moim Panem, Jemu zawierzam całe moje życie.

Z Nim – Zmartwychwstałym wracam, jeśli trzeba, do tego co radosne i do tego co smutne.

Z Nim – Zmartwychwstałym, jeśli trzeba, wybiegam w przyszłość.

I z Nim – Zmartwychwstałym, bo trzeba, żyję tu i teraz.

Idźmy ze Zmartwychwstałym dokądkolwiek nas zaprowadzi

ks. Maciej Dalibor,
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.