Niedziela na serio

Dostrzegać we wszystkim

13 listopada 2021 0 komentarzy

To już jest koniec

Być może pamiętacie piosenkę Elektrycznych gitar, w której wokalista śpiewał „to już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść”. Kończymy wspólną lekturę Ewangelii wg św. Marka. Kończymy ją fragmentem, w którym Pan Jezus podsumowuje całą mowę eschatologiczną (zachęcam, by przeczytać cały trzynasty rozdział św. Marka w tym rozważaniu korzystam z całości tego tekstu), czyli mowę o rzeczach ostatecznych, o końcu świata. Wsłuchajmy się w słowa Zbawiciela:

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«W owe dni, po wielkim ucisku, „słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte.

Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba.

A od figowca uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabrzmiewa sokami i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi.

Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec».

Mk 13, 24-32

Nie ma już nic

Od początku września ewangelista Marek skupiał nas na Jezusie i Jego słowie. Dziś słyszymy w przedostatnim zdaniu:

Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą.

Mk 13, 24-32

Wszystko się skończy. Ziemskie życie się skończy, małżeństwo się skończy, niebo i ziemia się skończą, problemy, wojny, choroby, niezrozumienie, cierpienie, trud, zawiść itd. – wszystko to się skończy, a zostanie Bóg, Jego Słowo, Jego Święty Duch. Apostoł Paweł napisze, że miłość zostanie, ta czysta, cała będąca dla drugiego. Dlatego w Piśmie Świętym co rusz spotykamy zachęty, by strzec tego, co jest prawdziwym dobrem. Nauczenie się rozróżniania dobra od zła jest jedną z najważniejszych umiejętności człowieka. To kwestia używania bądź zaniedbania Bożego daru jakim jest moje własne sumienie. To znów, tak, jak gdy mówiłem o małżeńskiej jedności, jest kwestią mentalności, życiowej opcji, którą wybieram. Romano Guardini pisał o tym w ten sposób:

…stoimy przed decyzją dotyczącą sensu Objawienia: przed wyborem, czy ograniczamy wiarę do obszaru uczuć i zwracamy nasze myślenie w stronę najbardziej rozpowszechnionych poglądów, czy też chcemy być chrześcijanami także pod względem myślenia

Romano Guardini, O rzeczach ostatecznych

…także pod względem myślenia

Być chrześcijaninem pod każdym względem. Nie tylko z metryki, tradycji, przyzwyczajeń, wygody itp. Tydzień temu zakończyła się naszym krakowskim Centrum Formacji Duchowej sesja o. Amedeo Cenciniego, której hasłem były słowa Tertuliana: nikt nie rodzi się chrześcijaninem, ale się nim staje. Wiele bardzo ważnych treści przekazał prelegent. M. in. taką, że czymś niezwykle istotnym jest, aby każdy człowiek, jeśli chce, podjął decyzję o byciu wierzącym. Co więcej, że podjąwszy tę decyzję dziś, będę ją musiał powielać każdego dnia, w każdej sytuacji która mnie spotyka, bo chrześcijaninem się ciągle staję. Każdy dzień będzie niósł ze sobą wyzwania, by ocalić w sobie chrześcijaństwo. I nie jest to takie łatwe. Tak jak nie było to łatwe za czasów wspomnianego Tertuliana, kiedy to wielu, którzy podjęło decyzję o wejściu na chrześcijańską drogę, kończyło ją w Koloseum, i nie była to bynajmniej wizyta w celach turystycznych – jak mówił prelegent.

Chrześcijaństwo również na poziomie myślenia, mentalności, życiowej opcji to jest kwestia mojego wyboru, mojej woli. Tak samo jak małżeństwo, w którym jesteś, jest kwestią woli Twojej i tej drugiej osoby. Tutaj też może być trwanie na poziomie aktu ślubu, tradycji, przyzwyczajenia, dzieci, które macie… Dobrze byłoby gdyby ono było też Twą mentalnością, wyborem podejmowanym każdego dnia, że również i dziś w zgodzie z tym, na co się zdecydowałeś jakiś czas temu, chcesz być kochającym mężem / kochającą żoną.

Trwałe elementy

Niezbędną pomocą, takim zestawem podstawowym w podejmowaniu decyzji o ciągłym stawaniu się chrześcijaninem, ale też uczestnikiem sakramentalnego małżeństwa jest stały kontakt z Panem Bogiem. Regularna rozmowa z Nim, a jak rozmowa, to przede wszystkim słuchanie Go. Bo ostatecznie, to wszystko co zewnętrzne, światowe, co określa to ewangeliczne stwierdzenie „niebo i ziemia”, które ma za zadanie wskazać na cały świat stworzony, wszystko przeminie. Pozostanie Bóg. Ostatecznie jesteście małżeństwem nie po to, by nim być. To w perspektywie tego kim jesteśmy jako ludzie, skąd wzięliśmy się i dokąd zmierzamy, w perspektywie naszych ludzkich wielkich pragnień za mało. Nasze ludzkie pragnienie miłości sięga dalej niż to, co może Ci dać współmałżonek. Jesteście małżeństwem również po to, by w nim i przez nie stawać się świętymi. Byłoby jakimś haniebnym nieporozumieniem, gdyby pragnienie miłości musiało na wieki pozostać niespełnione. Tu na ziemi, ok, to etap przejściowy, ale w wieczności? Ciągle palące mnie, niezaspokojone pragnienie bym był kochany – to brzmi jak definicja piekła.

Ostateczna decyzja

Oddajmy znów głos Romano Guardiniemu, który w kolejnych zdaniach zapisków o sprawach ostatecznych pokazuje co zadecyduje czy moje wielkie pragnienia zostaną spełnione czy też nie:

Początkowo skłonni byśmy byli przyjąć, że przedmiotem sądu muszą być czyny i zaniedbania człowieka (…). Zamiast tego widzimy, jak wszystko stapia się w jedno, mianowicie w miłość (…).

W jaki jednak sposób zbudowana jest i stosowana skala miłości? (…). Tu ujawnia się cała wyjątkowość, wręcz niezwykłość chrześcijańskiej nauki o sądzie: Miarą, wedle której będziemy sądzeni, jest postawa względem Chrystusa (…). Ostatecznie dobrem jest On, Chrystus, a dobrze czynić znaczy kochać Chrystusa. „Prawda” i „dobro” nie są w ostatecznym sensie abstrakcyjnymi wartościami czy ideami, lecz Kimś, Jezusem Chrystusem (…)

I zawsze, gdy ktoś czyni coś dobrego, to coś dociera u swego kresu do Chrystusa (…), podobnie jak każdy zły czyn, niezależnie od tego, na czym by on polegał, stanowi ostatecznie atak na Niego (…).

Najbardziej rzeczywisty ze wszystkich rzeczywistości jest jednak Ktoś: wcielony Syn Boży (…)

Oto zadanie, jakiego wymaga od nas stawanie się chrześcijaninem: widzieć Go tak wszechobecnego, mieć Jego postać tak głęboko w sercu, żeby wyrastał ponad świat, historię oraz dzieła ludzkie.

Romano Guardini, O rzeczach ostatecznych

Ostatecznie wszystko przeminie pozostanie moje odniesienie do Chrystusa i to jak nauczyłem się Go dostrzegać za ziemskiego mojego życia: w przyrodzie, w samym sobie, w dziełach ludzkiego rozumu, w rodzicach, krewnych, znajomych, sąsiadach, przybyszach, w żonie / mężu (na wszystkich etapach życia), dzieciach… 

Kiedy?

Data więc nie ma znaczenia. Oczywiście data końca świata. Można powiedzieć, że od tego rozpoczyna się mowa Jezusa. Uczniowie pytają Go:

Powiedz nam, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy to wszystko zacznie się spełniać?

Mk 13, 4

Jezus jednak nie daje im na to odpowiedzi. Zamiast tego kilka razy przestrzega ich:

Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł

Miejcie się na baczności

Wy przeto uważajcie

Mk 13, 5. 9. 23

Zwraca uwagę, że w tym codziennym podejmowaniu decyzji o stawaniu się chrześcijaninem, (w ramach tego stawanie się sakramentalnym małżonkiem, księdzem, osobą zakonną…) będą nas spotykać trudności. Będą tacy, którzy będą starali się podszyć pod Jezusa:

Wielu przyjdzie pod Moim imieniem i będą mówić: To ja jestem

Mk 13, 6

Jakże dziś wiele spraw, postaw, zła próbuje się nazwać Bożym imieniem: rozumem, dobrem, życiem, spełnieniem, miłością. Jezus ma na to konkretną odpowiedź:

Jeśliby wam kto powiedział: Oto tu jest Mesjasz, oto tam: nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą znaki
i cuda, żeby wprowadzić w błąd, jeśli to możliwe wybranych.
Wy przeto uważajcie!

Mk 13, 21-23

Wracamy więc do punktu wyjścia: uważajcie, a osiągniecie to przez zasłuchanie i wprowadzanie w czyn Bożego słowa. Ono nie przeminie, ono objawia nam prawdę, ono daje życie wieczne.

Za tydzień skupimy się na osobie Jezusa w tajemnicy Jego Królowania, a potem znów rozpoczniemy Adwent, czyli będziemy kontynuować drogę przygotowania samych siebie na powtórne przyjście Chrystusa.

Zostańcie z Bogiem i każdy dzień tego tygodnia rozpoczynajmy od modlitwy woli:

Jezu, na początku tego dnia podejmuję decyzję, że ze wszystkich mych sił i dzięki Twojej łasce będę dziś stawał się chrześcijaninem.
Również na poziomie myślenia. Pomóż mi w tym, proszę…

ks. Maciej Dalibor,
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.