Niedziela na serio

Blisko ciebie

5 marca 2022 0 komentarzy

Ciągle sprawia radość

Tydzień temu zaczynałem od radości związanej z prowadzeniem nas przez Pana Boga. Dziś chcę zrobić to samo, a to za sprawą II czytania, które daje nam pociechę, punkt oparcia i nadzieję w tym wszystkim co dookoła nas się dzieje w świecie, a przecież to nie wyczerpuje doświadczeń codzienności każdego z nas. Oprócz doniesień medialnych z Ukrainy, polskiego Podkarpacia, dworców naszych miast każdy z nas ma swój dom, rodzinę, pracę, sąsiedztwo, co też wpływa na nasze wnętrze, samopoczucie, kondycję. W tym kontekście słowa o bliskości Pana Boga, aktualności Jego słowa, dostępności Dobrej Nowiny są bardzo cenne:

Cóż mówi Pismo? «Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim». A jest to słowo wiary, którą głosimy. Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do sprawiedliwości, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia. Wszak mówi Pismo: «Żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony».

Rz 10, 8-11

Dobra Nowina ciągle może się stawać dla każdego z nas źródłem wewnętrznego pokoju, harmonii pomimo szalejącej wokół nawałnicy. Przypomnijcie sobie rozważanie z cudownym połowem u Szymona Piotra (rozważanie z 5 i 12 lutego 2022 r.). Zajrzyjcie do zeszłorocznej I niedzieli Wielkiego Postu, gdzie pisałem o Noem i budowaniu arki – aktualna jest ona też w obecnej sytuacji (#niedzielanaserio z 20.02.2021 r., „Zbuduj arkę” TUTAJ).

Bliskość z osobą, która kocha, troszczy się, słucha mnie daje wewnętrzny pokój. Uspokaja skołatane nerwy, wyrównuje rytm bicia serca. Wiecie o tym doskonale mężowie, że gdy z całą dobrocią przytulicie Wasze żony, gdy przeżywają coś trudnego, to się uspokajają. Takie uspokojenie daje nam Pan Bóg przez słowo wiary.

Tarcza ochronna

Wychodząc od tego słowa apostoł Paweł mówi o wierze. O wierze, która ma być wyznawana ustami i zakorzeniona w sercu. Te dwa elementy: wewnętrzny (serca) i zewnętrzny (wyznawanie, z którym połączone są konkretne czyny, bo nie chodzi tu tylko o mówienie) prowadzą do sprawiedliwości, zbawienia.

Ona – wiara jest przedmiotem naszej wielkopostnej troski, bo ona prowadzi nas do świętości, do Nieba. Ale ona jest również naszym schronieniem, tarczą na każdy czas, szczególnie na czas niepewności, w którym pośród nas coraz więcej lęku. Ona zresztą dochodzi do głosu bardzo mocno w każdej akcji pomocowej dla ludności Ukrainy. Przecież wierzymy, że nasza pomoc przyniesie dobry skutek, że pomożemy im przetrwać najtrudniejszy czas i wierzymy, że Ukraina obroni się i ludzie będą mogli wrócić do siebie.

Ten sam apostoł Paweł w Liście do Efezjan napisze o wierze, co jest też ważne w kontekście dzisiejszej Ewangelii o kuszeniu Jezusa:

W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego

Ef 6, 16

Wiara naszą siłą

Wiara może być naszą siłą, bo jest ona bliskością z Bogiem, a On jest Zwycięzcą każdego zła. Ważne, by do tego wracać i tak rozwijać naszą wiarę, aby nie była ona dziecinną opowieścią o walce rzekomego dobra ze złem, która nie ma wpływu na naszą codzienność, a przydaje się do wychowania dzieci i utrzymywania ich w jako takim posłuszeństwie. Wiara jest też sprawą ludzi dorosłych. Jest też naszą siłą, naszym światłem, naszą obroną, schronieniem. Towarzyszy mi w tych dniach Lumen fidei, tekst sygnowany przez papieża Franciszka o wierze. Czytam w nim:

Pojmowano więc wiarę jako ucieczkę spowodowaną przez brak światła, pod wpływem ślepego uczucia, albo jako subiektywne światło zdolne rozpalić serce, dostarczyć prywatnej pociechy, ale którego nie można zaproponować innym jako obiektywne, wspólne światło oświecające drogę

LF 3

Spotykam się z ludźmi dorosłymi, którzy mają dość zbliżone myślenie o wierze do powyższego. Nie traktują wiary jako czegoś poważnego, godnego człowieka dorosłego, myślącego, wykształconego. Zatrzymajmy się tutaj i zastanówmy na ile traktujemy wiarę na poważnie?

Światło wiary

Ona nie jest ucieczką, czy tanim pocieszaniem się w obliczu życiowych trudności. Ona jest światłem, które rozświetla całą życiową drogę człowieka. Światłem, którego źródło nie bije w świecie stworzonym. To właśnie czyni ją wyjątkową. Tylko to, co zewnętrzne w stosunku do tego świata może nam pomóc ten świat ogarnąć. Może nam pomóc zobaczyć całość naszej ziemskiej drogi. Jak bardzo w ogarnianiu naszej planety pomogły nam samoloty, dalej loty w kosmos, kiedy mogliśmy się w końcu wznieść ponad ziemię i zacząć widzieć ją z perspektywy.

W ten sam sposób staramy się radzić sobie z problemami – zobaczyć je z perspektywy. Szukamy kogoś, kto jest emocjonalnie wolny od naszych trudności i pytamy jak ta osoba widzi tę sprawę z pewnej odległości. Na tym polega siła wiary – daje nam ona możliwość wzniesienia się ponad to, co ziemskie. Bez tej perspektywy ryzykujemy fatalną porażkę, bo nie widzimy ani wyraźnie, ani całości. Pisze o tym Papież dalej:

Stopniowo dostrzegano jednak, że światło autonomicznego rozumu nie potrafi wystarczająco rozjaśnić przyszłości; w końcu kryje się ona w mroku i pozostawia człowieka z lękiem przed nieznanym. I tak człowiek zrezygnował z poszukiwania wielkiego światła, by zadowolić się małymi światełkami, które oświecają krótką chwilę, ale są niezdolne do otwarcia drogi.

LF 3

Tak działają wszystkie ludzkie nałogi. Mają być one takimi małymi światełkami, które rozświetlą na chwilę moje życie, pomogą znieczulić się na to, co trudne, ale zupełnie nie dają długofalowego rozwiązania, a jedynie mogą się stać przyczyną długofalowych problemów. Kontynuuję lekturę:

Gdy brakuje światła, wszystko staje się niejasne, nie można odróżnić dobra od zła, drogi prowadzącej do celu od drogi, na której błądzimy bez kierunku. Dlatego pilne staje się odzyskanie światła, które jest właściwą cechą wiary, bo kiedy gaśnie jej płomień, wszystkie inne światła tracą w końcu swój blask.

LF 3-4

Dbać o wiarę

Pisałem wyżej, że Wielki Post jest czasem troski o wiarę, czyli o moją bliskość z Bogiem, która ma nadać dynamizm mojemu życiu, ma pomóc wydobyć właściwy mi potencjał, ma pomóc mi trzymać się Jezusa, ma wprowadzić mnie na drogę bycia błogosławionym-szczęśliwym, ma tchnąć we mnie nadzieję i pomóc mi kochać wszystkich, a więc być antidotum na zło. Dlatego warto dbać o wiarę. Widzieć ją jako bardzo ważny element życia.

Tak, w powyższym zdaniu przeszedłem kolejne tygodnie naszych spotkań począwszy od III niedzieli zwykłej, która była w styczniu, aż do tej sprzed tygodnia. Takie jest właśnie słowo Boże – blisko Ciebie, blisko Twoich spraw, rozświetlające drogę, którą idziesz, nadające jej sens.

Troszczcie się o wiarę!

P.S. Jak to robić? Zachęcam do lektury Lumen Fidei (tekst znajdziecie TUTAJ), a także do następnej #niedzieli 🙂

ks. Maciej Dalibor,
salwatorianin

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.