Miłość na serio

Być osobą

11 grudnia 2020 0 komentarzy

Osoba jako podmiot i przedmiot działania

Już w punkcie wyjścia „Miłości i odpowiedzialności” można łatwo zauważyć, że filozofią Karola Wojtyły jest personalizm. Nauka o osobie ma dla niego znaczenie w dużej mierze praktyczne i etyczne – co krok zdarzają się takie czyny, które mają za przedmiot drugą osobę, a w ramach tematu tej książki, którym jest moralność seksualna, o takich właśnie czynach jest mowa. We współżyciu seksualnym wciąż kobieta jest przedmiotem jakiegoś działania mężczyzny, a mężczyzna przedmiotem działania kobiety. Kim zatem jest osoba? Osoba jest to taki cielesno-duchowy byt przedmiotowy, który jako określony podmiot najściślej kontaktuje się z całym światem (zewnętrznym) i najgruntowniej w nim tkwi właśnie przez swoje wnętrze i życie wewnętrzne. Istotnymi cechami osoby ludzkiej jest bycie podmiotem myślącym i zdolnym do samostanowienia.

Myślenie to zdolność odczytania prawdy o rzeczywistości. Samostanowienie to określenie wolnej woli, bo jest ona władzą nie tylko chcenia, ale kształtowania samego siebie przez podmiot.

Przynależność do określonej płci (mężczyzna, kobieta) ujawnia charakterystyczną dynamikę osoby ludzkiej, skierowaną w stronę drugiego człowieka, który zawsze jawi się jako dobro. Szczególne miejsce w strukturze osoby zajmuje ciało, przez które człowiek łączy się ze światem zewnętrznym, a także w swej widzialnej dynamice jest środkiem ekspresji dla osoby.

Analiza słowa „używać”

Jakie są zasady, do których musi się stosować działanie człowieka, gdy jego przedmiotem jest druga osoba ludzka? Najpierw Karol Wojtyła analizuje słowo „używać”. Po pierwsze, „używać” to tyle, co posługiwać się jakimś przedmiotem działania jako środkiem do celu, do którego dąży działający podmiot. Cel sugeruje istnienie środków, które z natury rzeczy podporządkowane są celowi. Po drugie, „używać” znaczy przeżywać przyjemność, która w różnych odcieniach łączy się z działaniem oraz z przedmiotem działania.

Problem zaczyna się wówczas, gdy chodzi o odniesienie do drugiej osoby ludzkiej.

Czy wolno traktować tę osobę jako środek do celu i używać jej w takim charakterze?

W zakresie etyki seksualnej, będącej kanwą rozważań w „Miłości i odpowiedzialności” – czy kobieta nie stanowi dla mężczyzny we współżyciu seksualnym czegoś w rodzaju środka, który służy do osiągnięcia różnorodnych jego celów, tych właśnie, których realizacji szuka on we współżyciu seksualnym? Czy – podobnie – dla kobiety mężczyzna nie stanowi środka do osiągnięcia jej własnych celów?

Obydwa powyższe znaczenia słowa „używać” są krytykowane przez Karola Wojtyłę. Pierwsze znaczenie wydaje się być bardziej czytelne, rola ślepego narzędzia czy też środka do celu zamierzonego przez inny podmiot sprzeciwia się naturze osoby. Pośrednie uzasadnienie wymogu nieinstrumentalnego traktowania osoby odwołuje się do tego, czym każda osoba po prostu jest. Gdy ktoś inny traktuje ją wyłącznie jako środek do celu, wówczas osoba zostaje zredukowana w tym, co należy do samej jej istoty, a równocześnie stanowi jej naturalne uprawnienie. Drugie znaczenie słowa „używać” może tracić swoje pejoratywne znaczenie poprzez odniesienie do przyjemności, czyli na pozór do czegoś dobrego. Jednak i to znaczenie słowa „używać” Wojtyła dezawuuje poprzez krytykę utylitaryzmu.

Krytyka utylitaryzmu

Głównym zarzutem jest uznawanie przez utylitaryzm przyjemności jako największego dobra, któremu wszystko inne powinno być podporządkowane. Zatem jedynym dobrem i celem człowieka staje się maksymalizacja przyjemności oraz minimalizacja przykrości.

Poszukiwanie przyjemności dla niej samej prowadzi do uznawania jej nadrzędnej wartości, a tym samym powoduje, że osoba jest traktowana jako przedmiot, który prowadzi do osiągnięcia celu – przyjemności.

Co więcej przyjemność zaczyna być podstawą ludzkiego postępowania, zaczyna być normą moralną i siłą napędową wszelkich ludzkich działań. W dziedzinie seksualnej łatwo przesunąć środek ciężkości na przyjemność i doznania zmysłowe. Nawet jeśli każda ze stron, zarówno kobieta jak i mężczyzna, w kontaktach seksualnych, będą mieli na uwadze przede wszystkim przyjemność, to będzie to nic więcej, jak tylko próba harmonizacji dwóch egoizmów. Traktowanie siebie samego i innych jako narzędzie do osiągnięcia określonych doznań nie ma nic wspólnego z miłością.

Przykazanie miłości, a norma personalistyczna

Jaka norma działania ludzkiego w sferze seksualnej zabezpiecza prawdziwą wartość osoby? Zdaniem Karola Wojtyły taką normą jest norma personalistyczna, która ma dwie formy: negatywną i pozytywną.

Forma negatywna mówi, że osoba, jako najwyższe dobro świata stworzonego, nie może być traktowana jako przedmiot użycia.

Osoba nie jest rzeczą, bo rzeczy są czymś zamkniętym, bez aktywnego stosunku do otoczenia. Osoba ciągle się staje, projektuje i dlatego należy unikać wszystkiego, co przeczy rozwojowi osoby.

Forma pozytywna mówi, że osoba jest takim dobrem, że właściwe i pełnowartościowe odniesienie do niej stanowi tylko miłość.

Oznacza to, że ilekroć przedmiotem działania człowieka jest osoba, tylekroć nie może być traktowana jako środek do celu, jako narzędzie, ale należy się liczyć z tym, że ona ma swój cel. Osoba nie może być przedmiotem użycia, ale tylko przedmiotem miłości.

Norma personalistyczna jest postulatem afirmacji osoby. Godność osoby jest czymś tak wyjątkowym, że wymaga wyjątkowego traktowania i wyjątkowego odniesienia. Wartość osoby jest nieporównywalna z niczym innym. Świat rzeczy i świat osób różni się zasadniczo właśnie tym, że w świecie osób tylko miłość jest właściwym, jedynym sprawiedliwym odniesieniem do osoby. Każde inne traktowanie osób sprowadza je do poziomu rzeczy, do poziomu używania. W dziedzinie seksualnej i nie tylko, w każdych kontaktach międzyludzkich, norma personalistyczna pozwala w pełni i godnie przeżywać i realizować się miłości.

ks. Artur Stobierski SDS

Komentarze: 0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *