Rodzinne etiudy

Małe kroki – wielka miłość

24 października 2019 komentarze 2

Październik, za oknami kolorowa jesień, a na portalach społecznościowych, w katolickich mediach, z każdej strony dwa tematy: Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny oraz miesiąc różańca. Oba wydarzenia bardzo grają mi w sercu i zatrzymują. Oba bliskie, codzienne, obecne w naszym rodzinnym życiu. W czasie naszej sierpniowej, rodzinnej pielgrzymki duchowej codziennie odmawiałam Nowennę do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły. Składa się ona między innymi z jednej części różańca. Nieraz już w życiu doświadczyłam pięknych owoców tej modlitwy, dlatego w sierpniu podjęłam ją w intencji mojego Męża. Na różańcu modlę się codziennie, choć nie zawsze tak było. 

Bardzo ważną, integralną, taką zwyczajnie niezwyczajną częścią mojej codzienności są dziś trzy Róże Różańcowe: za męża, za dzieci oraz Róża na Serio, w której modlimy się za wszystkich powołanych do małżeństwa i za samą inicjatywę TnS. Dwie z nich koordynuję. Często spotykam się ze stereotypowym spojrzeniem na tę formę wspólnej modlitwy. Już samo hasło „Róża Różańcowa” kojarzy się często z czymś archaicznym, nie na dziś, nie dla młodych ludzi. Choć przecież na podobną „akcję modlitewną”, ale zatytułowaną inaczej, jak choćby na propozycję Ruchu Młodzieży Salwatoriańskiej „Dziesiątka o dziesiątej”, młodzi ludzie zareagują z większą otwartością. Wcale nie ukrywam, że gdy zaczynałam moją pierwszą Różę, choć już nie taka młoda, miałam podobne opory. Dziś bardzo się cieszę, że podjęłam to wyzwanie i zaczęłam powoli, na nowo uczyć się modlitwy różańcowej. 

Z czym mi się dziś kojarzy modlitwa różańcowa? Z ogromnym bogactwem. Takim, że kiedy próbuję zebrać myśli i się nimi podzielić, to trudno je zmieścić w jednym krótkim tekście. Z prostotą, a równocześnie wielką głębią. Z pięknem, otwieraniem oczu, wypatrywaniem w naszym życiu obecności Pana Jezusa, uważnością. Z drogą, małymi krokami, wytrwałością. Ze wspólnotą, rodziną. Z przygodą, zaskoczeniem. Z obdarowaniem, radością i wdzięcznością. Pokojem, miłością i wytchnieniem. Obecnością, codziennością. Myślę dziś, że jest to modlitwa naprawdę dla każdego: kobiety, mężczyzny, starszych, młodszych, dzieci. 

W czasie naszej duchowej pielgrzymki w sierpniu, w moich Różach rozważałam akurat Tajemnicę Ukoronowania Maryi na Królową Nieba i Ziemi. Zadawałam sobie wtedy pytanie, czego w tej Tajemnicy uczy mnie Matka Boża. Kilka miesięcy wcześniej bardzo poruszył mnie mój trzynastoletni syn, który po kazaniu w uroczystość MB Królowej Polski, stwierdził: „Mama, ale przecież Maryja nie chce być taką królową jak u ludzi, Ona jest bliska, chce się nami opiekować”. Kończyliśmy naszą sierpniową pielgrzymkę w dniu Wniebowzięcia Maryi. Kaznodzieja podczas Mszy Świętej, opowiadając o wydarzeniach z życia Maryi, stwierdził, że ta Uroczystość nie jest ukoronowaniem tych wydarzeń, ale tego, że powiedziała FIAT i wierności tym słowom. Myślę, że ta wierność jest jedną z najważniejszych rzeczy, których dziś uczę się od Niej w moim powołaniu żony i mamy. W domu rekolekcyjnym Salwatorianów na Zakrzówku w Krakowie, do którego często jeżdżę, jest piękny wizerunek Matki Bożej Brzemiennej, rozważającej Słowo, z podpisem: „SŁUCHAŁA, ZACHOWYWAŁA, ROZWAŻAŁA, WYPEŁNIŁA SŁOWO”. Patrząc na ten obraz poznawałam na nowo Matkę Bożą i uczyłam się na nowo relacji z Nią, po dość długim czasie buntu i „znajomości na odległość”. Dziś zachwyca mnie i inspiruje do tego, jak w konkrecie codziennego życia rodzinnego słuchać Słowa i starać się, by mogło się Ono wypełniać w naszym powołaniu. 

Podczas spowiedzi 15 sierpnia Kapłan w konfesjonale zwrócił moją uwagę na Ewangelię z tego dnia (Łk 1,39-56). Na wdzięczność Maryi wyrażoną w Magnificat. Razem z Nią uczę się zauważać każdego dnia „wielkie rzeczy, które uczynił nam Wszechmocny” i z radością za nie dziękować. I to jest kolejna, bardzo dziś dla mnie cenna lekcja. Tak się składa, że w misyjno – różańcowym październiku, po raz kolejny rozważam Tajemnicę Nawiedzenia świętej Elżbiety. Przypatruję się Maryi, która z pośpiechem i radością udaje się do Elżbiety, zanosi tam Jezusa, a Jego Obecność sprawia, że pojawia się pokój, miłość, radość, wdzięczność. W salwatoriańską Uroczystość Matki Zbawiciela (11 X), słuchając Ewangelii o Cudzie w Kanie Galilejskiej (J 2, 1-11) przyglądam się Maryi, która, gdy zauważa brak, będąc posłuszną Synowi, natychmiast spieszy z pomocą tam, gdzie brakuje Miłości. 

Patrzę na, wiszącą w naszym salonie, ikonę Matki Bolesnej, trzymającej w ramionach Ciało Pana Jezusa i poruszają mnie jej wiara, nadzieja i miłość. Tak po ludzku trudne do pojęcia w tym momencie. Zadziwia mnie jej serce otwarte na przebaczenie.  Maryja uczy mnie, że w naszym życiu, tak jak w częściach różańca, przeplatają się tajemnice radosne, światła, bolesne i chwalebne i że najważniejsze jest to, że to Pan Jezus jest w centrum każdej z nich. Bardzo lubię słowo „paciorki”. Kojarzy mi się ono z czymś maleńkim: małymi krokami, maleńkimi gestami miłości, z których składa się nasze życie. Mam swoją ulubioną grafikę na Facebooku Tak na Serio, z cytatem z Papieża Franciszka: „Z Jego maleńkości pochodzi nasza wielkość. Z Jego kruchości nasza moc. Z Jego stania się sługą – nasza wolność. Jakie imię należy nadać temu wszystkiemu, jeśli nie Miłość?” Te słowa Papież wypowiedział, mówiąc o boskim macierzyństwie Maryi. Maryja jest dla mnie najpiękniejszym Przykładem zatroszczenia się o Miłość, właśnie w tym co maleńkie. Od Niej uczę się wytrwałości – każdy paciorek, to mały kroczek w pielgrzymce. W relacji z Maryją, rozważając kolejne tajemnice z życia Pana Jezusa, doświadczyłam też, czym jest matczyna cierpliwość. Mimo że ta relacja w pewnym momencie była bardzo trudna, wiedziałam, że to ja się buntuję, nie chcę przyjąć Jej opieki, boję się bliskości, ale Ona daje czas, troszczy się, niczego nie wymusza i czeka. 

W tym miesiącu często myślę o misji Tak na Serio: modlitwy za powołanych do małżeństwa. Nasza oficjalna modlitwa kończy się słowami:

Maryjo, Matko Pięknej Miłości, czuwaj nad każdym małżeństwem i jak to uczyniłaś w Kanie Galilejskiej, wstawiaj się za nim u Twojego Syna, który wraz z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Wiedząc, że w tym roku z powodu różnych zajęć, niezbyt często będziemy mogli uczestniczyć w nabożeństwach różańcowych w naszej Parafii, stwierdziliśmy, ucząc się od Maryi, że chcemy podjąć właśnie takie małe kroczki, czyli jeden dziesiątek różańca, ale codziennie, całą rodziną, w intencji powołanych do małżeństwa oraz kapłanów. Myślę też, że warto podejmować wyzwanie modlitwy różańcowej, uczyć się jej cierpliwie, choćby przez udział w Różach. 

Zuzanna Zychowicz – Skrzecz

Komentarze: 2

2 odpowiedzi na “Małe kroki – wielka miłość”

  1. Ola pisze:

    Bardzo pięknie napisane ❤️
    Dziękuję za świadectwo

  2. Grażyna pisze:

    Dziękuję Zuzanno za to wyznanie. Ja stosunkowo od niedawna odkrywam Maryję i jej piękno. Muszę przyznać zachwyca mnie każdego dnia jako kobieta i matka, żona i opiekun, Jej ufność, wiara, niesamowita odwaga i umiejętność kochania. Od Niej uczę się na nowo żyć. Szkoda, że nie poznałam Jej wcześniej, jestem szczęśliwa, że Ją poznaję, że jest z nami.
    Niech Bóg Cię błogosławi
    Grażyna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.