Rodzinne etiudy

Boża szkoła

1 października 2021 1 komentarz

Pora do szkoły

Już prawie miesiąc nowego roku szkolnego za nami. Mamy dwójkę dzieci w wieku szkolnym, więc ten kalendarz wpływa też w znacznej mierze na rytm naszego rodzinnego życia. Przez rzeczywistość szkolną, różne wydarzenia z nią związane często przemawia Pan Bóg.

Razem z moimi dziećmi staję się uczennicą – oni w podstawówce i technikum, ja w szkole Pana Boga.

Lubię bardzo tę naukę, to że każda sfera naszego życia, każdy dzień,  każde wydarzenie przeżywane z Panem Bogiem może stać się przestrzenią dla rozwoju, dla poznawania siebie samej, Pana Boga, moich Bliskich. Bardzo lubię termin Boża pedagogia. Pasjonuje mnie ona. Pasjonuje mnie sposób, w jaki Pan Bóg przeprowadza nas przez codzienne życie, jak do nas mówi, jak nas wychowuje. I bardzo staram się czerpać z tego doświadczenia w wychowywaniu naszych dwojga nastolatków.


Kiedy kończył się poprzedni, trudny dla nas rok szkolny, rozmawiałam ze znajomym Księdzem. Ta rozmowa też była dla mnie doświadczeniem Bożej pedagogii. Niczym Uczniowie podążający do Emaus szłam ulicą i wyrzucałam do słuchawki wszystkie swoje żale, nazywając swoje zagubienie i nie rozumiejąc wielu spraw wokół mnie. Wysłuchana w milczeniu, bez oceniania, komentowania, w poczuciu przyjęcia mogłam nazwać, to co się we mnie dzieje i jak trudno czasem w tym wszystkim rozpoznać Pana Jezusa. Ciągle zdezorientowana, rzuciłam w końcu do telefonu „Powiedziałby Ksiądz coś, co ja mam robić?” I po chwili ciszy usłyszałam tylko jedno zdanie, z Księgi Proroka Amosa, które zresztą sama dobrze znam i lubię:

Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli

Am 5, 14


Te właśnie słowa towarzyszą mi od początku tego roku szkolnego. Po ośmiu latach, nie będę ukrywać, niezbyt lubianej podstawówki nasz syn rozpoczął naukę w szkole średniej. Z wielką wdzięcznością obserwuję jego rozwój, jak otwiera się w nowej szkole, jak mimo obiektywnych trudności, które po prostu ma, walczy, stara się, odzyskał motywację. Potraktował nową szkołę jako szansę i niemożliwe stało się możliwe: polubił nową szkołę, nauczycieli, lekcje. Próbuję dostrzec, co najbardziej na to wpływa. Po pierwsze pozbył się etykietek, zaczął się zgłaszać, nie czuje się gorszy. I myślę od razu o tym, że w szkole Pana Boga nigdy nie mamy przyczepionych etykietek, nie ma lepszych, gorszych, każdy ma zawsze szansę zacząć na nowo, poprawić się, dojrzewać, uczyć. W nowej szkole syn spotkał nauczycieli z pasją, ludzi, którzy uczą tego, co ich zachwyca i ta pasja po prostu zaraża.

Pasja życia

Myślę o Panu Bogu, który dla każdego z nas chce życia z pasją, nie bylejakości. Zachwyt się udziela: jak np. mój zachwyt choćby codziennymi lekcjami Bożego słowa, który zawdzięczam pasji osób, które mi to Słowo pokazały, odkryły, pomogły uczyć się go, coraz lepiej je poznawać. Syn przyszedł również do nowej szkoły z konkretnymi trudnościami, słabościami, które od samego początku nie zostały wyparte, zignorowane czy wyśmiane, ale nazwane, przyjęte i otoczone troską. Poczuł się więc bezpiecznie, uwierzył, że może osiągać sukcesy na miarę swoich możliwości. Czy nie tak wychowuje nas Pan Bóg wydobywając z nas dobro i ucząc przekraczać nasze słabości? Nowa wychowawczyni podczas pierwszej rozmowy poruszyła temat budowania poczucia własnej wartości ucznia i pozytywnej motywacji. I to też jest dla mnie element pedagogii Pana Boga, który wydobywa , odkrywa i troszczy się o skarb, o perłę, która jest w nas, która jest cenna w Jego oczach. Bardzo potrzebujemy takiego spojrzenia Pana Boga. Bardzo potrzebujemy też tak spojrzeć na samych siebie. I w końcu potrzebujemy też bezpiecznych relacji, w których wzrastamy, rozwijamy się i pomagamy też wzrastać i rozwijać się drugiemu: naszym małżonkom, dzieciom, osobom, które Pan Bóg stawia na naszej drodze.


Bardzo pięknie o takich relacjach , które sprawiają , że stajemy się lepsi mówił ksiądz Krzysztof Porosło podczas tegorocznego Tygodnia Tak na Serio w konferencji „Dialog miłości w trudnościach” (TUTAJ), którą serdecznie polecam. 
Na początku września przez kolejne dni podczas Mszy Świętej powracała następująca kolekta:


Boże wszechświata, od Ciebie pochodzi wszelka doskonałość, zaszczep w naszych sercach miłość ku Tobie i daj nam wzrost pobożności, umocnij w nas wszystko, co dobre, i troskliwie strzeż tego, co umocniłeś. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.


Chciałabym, żeby to był taki rok szkolny, podczas którego pozwolimy Panu Bogu odkrywać w nas dobro, strzec je i umacniać, pamiętając że to On jest zawsze jego Źródłem. Podczas którego będziemy też odkrywać, pielęgnować  i strzec dobro w naszych relacjach, w powierzonych nam osobach. 

Zuzanna
Zychowicz – Skrzecz

Komentarze: 1

Jedna odpowiedź do “Boża szkoła”

  1. Piękny artykuł. Dla mnie Boża szkoła, to przede wszystkim szkoła przywództwa. Podążając za Jezusem, nauczyłam się i nadal się uczę, jak być przywódcą służebnym na Jego wzór.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.